Forum THESAURUS Strona Główna Zaloguj Rejestracja FAQ Użytkownicy Szukaj
 Główna •  Gazeta •  Sklep •  Forum •  Galeria •  Czat •  Kontakt •  Statystyki •  Download
 Ogłoszenie 

...


Poprzedni temat «» Następny temat
 
Tajemnice królestwa Amona
Autor Wiadomość
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6134
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2014-08-09, 18:51   Tajemnice królestwa Amona

Naukowcy są niemal pewni, że udało im się zlokalizować Punt – tajemniczą krainę skarbów i cel największych wypraw egipskich faraonów.

Wyruszyli wielkimi drewnianymi żaglowcami z Saww, starożytnego portu nad Morzem Czerwonym. Na maszty wciągnęli żagle, w większości kwadratowe – świetne, gdy wiatr wieje w plecy, ale niesłychanie trudne do manewrowania, gdy zmienia kierunek. Na pokład zabrali więc także wioślarzy, na każdej jednostce było ich co najmniej trzydziestu. Do tego jeszcze zastępy żołnierzy, kupców, faraońskich urzędników i skrybów. Flotylla składała się co najmniej z pięciu statków – w sumie minimum tysiąc ludzi. Wysłała ją królowa Hatszepsut w dziewiątym roku swego panowania – jeszcze 1471 lat do narodzin Chrystusa.
Rządząca państwem nad Nilem władczyni była odważna, przedsiębiorcza i niezwykle oryginalna – w XX wieku zaskarbiła sobie przydomek pierwszej feministki starożytnego Egiptu. Wbrew tradycji wstąpiła bowiem na tron faraonów po zmarłym mężu i próbowała przekazać go swej córce. Organizacja tej wyprawy to też dowód na jej nietuzinkową osobowość. Dla ówczesnych było to takie wyzwanie, jak dla nas dziś lot na Księżyc czy Marsa. – To była wyprawa na sam koniec znanego świata i to w dodatku do krainy boga, za jaką uważano Punt – tłumaczy doktor Andrzej Ćwiek, archeolog i znawca czasów Hatszepsut.
Flotylla wyruszyła do Puntu latem, gdy w Egipcie wiatry sprzyjają żegludze na południe. Płynęła po największe skarby starożytnego świata. Po niedostępne w Tebach, stolicy faraonów, kadzidła do świątyń i skóry lampartów na liturgiczne szaty kapłanów boga Amona. Po złoto, którego zawsze było za mało, a które potrzebne było, by opłacić zaciężne wojska oraz ozdobić pałace i grobowce. Po heban i kość słoniową, o które proszą rzeźbiarze i rzemieślnicy. Po mirrę, bez której nie ma balsamowania, niezbędnego do ostatniej podróży w zaświaty. Po egzotyczne drewno, którego łaknie pustynna kraina rządzona z Teb.
Ekspedycja musiała być oczkiem w głowie władczyni, na czele wyprawy stanął bowiem sam kanclerz jej królestwa, Nehesi. Przedsięwzięcie prawdopodobnie wymyślił jednak i zaplanował Senenmut – najwyższy urzędnik na dworze Hatszepsut, zarządca dóbr Amona (minister skarbu) i jedyne usta króla (rzecznik prasowy), szara eminencja dworu, a prywatnie wieloletni kochanek królowej i prawdopodobnie ojciec jej ukochanej córki. Aby usprawiedliwić przed poddanymi tę eskapadę królewskich wojsk, zorganizował przedstawienie w świątyni Amona, w czasie którego bóstwo przemówiło do królowej i nakazało ekspedycję do ziemi boga. Do Puntu. Władczyni chciała podkreślić swą boską naturę, a po niedawnych skandalach z przejęciem tronu wzmocnić władzę, kazała zatem zawieźć do Puntu granitowy posąg przedstawiający ją samą w towarzystwie Amona.

Wizyta w zamożnej krainie

Relacja z misji do Puntu ukazała się – jak byśmy dziś powiedzieli – w ówczesnej prasie. Została wykuta w kamieniu na ogromnych reliefach na ścianach Środkowego Portyku Południowego (tak zwanego Portyku Puntu) w świątyni Hatszepsut w Deir el-Bahari (Tebach Zachodnich), którą od lat badają i konserwują polscy naukowcy.

– Reliefy odkrył w 1858 roku Auguste Mariette. Wzbudziły one od razu wielkie zainteresowanie. Tak wielkie, że część została zrabowana jeszcze w XIX wieku – opowiada doktor Ćwiek. Na szczęście z tysięcy pozostałych fragmentów, często rozbitych, udało się złożyć wielkie naścienne puzzle, które opowiadają historię najodważniejszej wyprawy, jaką podjęli starożytni.

To właśnie z tych inskrypcji wiemy, że kanclerz Nehesi został przyjęty w Puncie bardzo ciepło. Wysłannika kobiety faraona witał osobiście nie tylko sam Parahu – władca Puntu – ale także jego otyła żona Iti, choć pewnie poruszała się z trudem z powodu widocznego na reliefie skrzywienia kręgosłupa. Wiemy też, że mieszkańcy Puntu wznoszą chaty na palach, kryte kopulastym sklepieniem i do domów wchodzą po drabinach. I że kraina jest zamożna, mlekiem i miodem płynąca, żyją w niej takie zwierzęta – na przykład nosorożce i żyrafy – które w samym Egipcie wyginęły wskutek zmian klimatu tysiąc lat wcześniej.

Jednego tylko w tej antycznej gazecie kronikarze nie napisali. Gdzie jest ten Punt?

Dlaczego?

– Prawdopodobnie ani nie były to informacje tajne, ani nie doszło do jakiegoś przeoczenia – usprawiedliwia twórców reliefów doktor Andrzej Ćwiek. – Takie informacje zostały zapewne zapisane w Egipcie na przykład w archiwach królewskich, na które jeszcze nie natrafiliśmy. Niewykluczone, że leżą one gdzieś pod kilkunastometrową warstwą osadów naniesionych przez Nil.
Zagadka lokalizacji krainy Punt jest tak intrygująca, że przez 150 lat istnienia egiptologii na giełdzie pomysłów pojawiały się niemal wszystkie krainy sąsiadujące z Egiptem lub położone nad Morzem Czerwonym. Niemożność potwierdzenia tych domysłów doprowadziła niektórych badaczy do takiej frustracji, że w końcu na długie lata wręcz zwątpiono, by Punt w ogóle był czymkolwiek więcej niż mirażem, personifikacją marzeń i wyobrażeń o bogatej krainie, kadzidłem i złotem płynącej. Swoistą Atlantydą, Edenem, Shangri-La i Arkadią w jednym.

Najnowsze badania pokazują jednak, że Punt nie był jedynie legendą i wytworem wyobraźni starożytnych Egipcjan, lecz konkretnym miejscem na mapie. – Wyprawa, jaką wysłała Hatszepsut, nie była ani pierwsza, jaka udawała się z Egiptu do Puntu, ani ostatnia – mówi Magdalena Włodarska, archeolog, która bada najstarsze ślady państw nad Nilem w Egipcie i Sudanie. A każda relacja z takich wypadów zawiera podpowiedzi dotyczące lokalizacji.

Mozambik, Zimbabwe czy Jemen

Handel między Egiptem a Puntem trwał od czasów świetności kraju faraonów, czyli tak zwanego Starego Państwa, aż po czasy zmierzchu Nowego Państwa przez około półtora tysiąca lat. Niektóre wyprawy liczyły po trzy, cztery tysiące ludzi. Przywoziły żywe zwierzęta: lamparty, gepardy, żyrafy, pawiany, koczkodany i psy. Jeden z faraonów sprowadził sobie nawet karła, prawdopodobnie Pigmeja, który stał się ozdobą jego dworu. Zdaniem niektórych naukowców z Puntu importowano też do Egiptu co najmniej jednego boga – Besa przedstawianego jako niskiego i brodatego grubaska. Najważniejsze było jednak złoto. To prawdopodobnie dzięki dochodowym kontaktom z Puntem dynastia królowej Hatszepsut i dwie kolejne wzbogaciły się tak bardzo, że pozostawiły po sobie więcej budowli i dzieł sztuki niż jakiekolwiek inne faraońskie rody rządzące wcześniej i później nad Nilem.
Zatem gdzie był ten złotodajny Punt?

– Pierwsze pomysły badaczy łączyły przesłanki na poły historyczne, na poły biblijne – opowiada doktor Ćwiek. Od połowy XIX wieku wymieniane były na przykład kopalnie króla Salomona. Do tego dokładano szczątkowe dane na temat metali, jakie przywożono z Puntu, oprócz złota – antymonu i elektronu (naturalnego stopu złota ze srebrem). Badaczom wychodziło z tego, że kraina leżała w Mozambiku lub Zimbabwe, gdzie można takie minerały znaleźć. – Jednak na reliefach wyraźnie widzimy, że Puntyjczycy nie mają cech negroidalnych i nie są czarni jak mieszkańcy południa Afryki. Starożytni namalowali kolor ich skóry tak samo jak kolor skóry Egipcjan, czyli czerwonym, a nie czarnym barwnikiem – dodaje archeolog.
Heinrich Karl Brugsch, jeden z najsłynniejszych egiptologów XIX wieku, uznał, że Punt leży w Arabii, prawdopodobnie na terenie dzisiejszego Jemenu. Do takiej opinii skłoniły go znalezione w świątyniach opisy puntyjskich pachnideł – Półwysep Arabski właśnie z perfumami kojarzyli już starożytni Grecy. Inni naukowcy lokowali Punt w całej Arabii – w nadmorskim pasie od zatoki Akaba aż po Jemen. Ale większość wymienianych w relacjach zwierząt nie występuje na Półwyspie Arabskim.
Dobrą podpowiedź dla szukających Puntu naukowców znaleziono w papirusach z czasów Ramzesa III, które opisywały ostatnią egipską wyprawę do zamorskiej krainy podjętą ok. 1170 r. p.n.e. Wynikało z nich, że statki były budowane na Nilu, następnie rozbierane w mieście Koptos i transportowane karawanami znad rzeki 150 km przez pustynię do Saww – portu na wybrzeżu Morza Czerwonego w okolicach dzisiejszego Mersa Gawasis (jakieś 80 kilometrów na południe od dobrze znanej polskim turystom Hurghady). Tam były powtórnie składane i wodowane. Całkiem niedawno archeolodzy trafili nawet na starożytne magazyny ulokowane w jaskiniach w okolicach portu, a w nich na takielunek, a nawet skrzynie z napisem „Cudowne rzeczy z Puntu”.

Wszystko wskazywało jednak, że żegluga odbywała się nie do Arabii, na wschód, lecz na południe – do terenów dzisiejszej Somalii (gdzie do dziś jest nawet region zwany Puntland).

Odpowiedź zapisana w sierści

Jednak sprawa jest bardziej skomplikowana, gdyż z innych inskrypcji wynika, że do Puntu pływano także Nilem.

– W świątyni Hatszepsut znajduje się relief, na którym widać łódź i pływające w wodzie zwierzęta. Są tak precyzyjnie wyrzeźbione, że zoolodzy byli w stanie rozpoznać konkretne gatunki. Część to skorupiaki i żółwie typowo morskie, ale część to żółwie słodkowodne oraz typowe rzeczne ryby z Nilu – opowiada dr Ćwiek.

A że Somalia nie leży nad Nilem i tą rzeką dopłynąć się do niej nie da, to naukowcy przybliżyli z czasem Punt do granic Egiptu i zaproponowali dzisiejszą Erytreę – terytorium nadmorskie, należące dawniej do Etiopii, ale leżące w zasięgu karawan z doliny Nilu. Powoływali się przy tym na badania izotopów tlenu znalezionych w sierści pawiana przywiezionego z Puntu, którego mumię pochowano w jednym z egipskich grobowców. Naukowcy z Egiptu i USA porównali je z podobnymi danymi dla małp żyjących współcześnie. Wyszło im, że pawian pochodził z Erytrei. Na dobrych kilka lat Punt więc tam zagościł.

Jednak analizy izotopowe zostały podważone – okazało się, że przebadano mumie jedynie dwóch małp, a wyniki pomiarów drugiej próbki były już całkiem inne. Na dodatek sami autorzy badań przyznali, że zanieczyszczenie materiału użytego w drugim przypadku wyklucza możliwość poprawnej interpretacji. Tym samym spadła i wiarygodność pierwszej małpy.

– Na dodatek nie wzięto pod uwagę tego, że zwierzak mógł na przykład urodzić się w Erytrei, ale potem zostać przewieziony do Puntu, gdzie kupili go Egipcjanie. Więc wcale to automatycznie nie oznacza, że Punt i Erytrea to jedno i to samo miejsce – konkluduje dr Ćwiek.
Polski badacz wskazuje na najnowszego kandydata: – Gdy porówna się wszystkie dane historyczne i archeologiczne, to pasuje tylko jedno miejsce. Chodzi o obszar pomiędzy rzeką Atbara, jednym z dopływów Nilu, a wybrzeżem Morza Czerwonego w Sudanie, blisko granicy Erytrei.

Uczeni badający ten teren znaleźli ślady wszystkich towarów, które tak chętnie kupowali Egipcjanie. Trzy-cztery tysiące lat temu żyły tam również wszystkie opisywane zwierzęta. Nietrudno w to miejsce dopłynąć Nilem i odbić we wschodni dopływ jeszcze przed miejscem, gdzie rzeka rozdziela się na Nil Biały i Błękitny. Gdyby jednak królestwami w górze Nilu rządzili nieprzyjaciele Egiptu, to ten teren łatwo można by osiągnąć morzem. – Nie ma wątpliwości. Starożytna kraina złota i dostatku leży we wschodnim Sudanie! – mówi dr Ćwiek.

Odwiedziłem to miejsce kilka lat temu. Aż trudno uwierzyć, że z dalekich Teb królowie przysyłali wyprawy po ekskluzywne dobra właśnie tam. Ziemia jest sucha, a ludzie bardzo ubodzy. Poza miastami żyją koczownicy i hodowcy wielbłądów, którzy za cały dobytek w prostych chatach mają niewiele więcej niż miskę. Wyjątkiem jest jedynie Kassala, miasto leżące nad okresowo wylewającą rzeką, w cieniu ogromnych gór Taka, otoczone przez rozległe ogrody i plantacje mango, daktyli i zbóż.

Nie zgasły tam tradycje handlowe. Jednak dziś zamiast kupców podtrzymują je przemytnicy, którzy latami wozili przez góry do Erytrei broń dla powstańców, a z powrotem nielegalnych uchodźców. Od kiedy kurz wojny opadł, przerzucili się na bezpieczniejsze towary – chińską elektronikę, papierosy, cukier. Witajcie w Puncie XXI wieku!

Przy pisaniu artykułu korzystałem m.in. z materiałów filmowych NOVA oraz monografii „Mysterious Lands” pod red. Davida O’Connora (University College London) oraz „Ancient Nubia” pod red. Marjorie Fisher (The American University in Cairo), za pomoc w dostępie do których dziękuję Magdzie Włodarskiej.
Mhttp://nauka.newsweek.pl...4,1,2.htmlarcin Jamkowski
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Odpowiedz do tematu
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

  
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template BreatheFX modified by Falcone
Design by: Infected-FX