Forum THESAURUS Strona Główna Zaloguj Rejestracja FAQ Użytkownicy Szukaj
 Główna •  Gazeta •  Sklep •  Forum •  Galeria •  Czat •  Kontakt •  Statystyki •  Download
 Ogłoszenie 

Zapraszamy na oficjalną stronę Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej PHEC THESAURUS - kliknij na link poniżej.

Klub PHEC THESAURUS

kliknij na link powyżej

ZAPISY DO KLUBU PHEC THESAURUS

kliknij na link powyżej


Poprzedni temat «» Następny temat
 
Twierdzą, że znaleźli zaginiony pociąg ze złotem.
Autor Wiadomość
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2017-07-26, 19:50   

"Złoty pociąg". Badania wykazały anomalię. "Wracamy, bo jest tam coś obiecującego"

Ponownie sprawdzili teren, na którym ma znajdować się "złoty pociąg" i przyznają: na razie niczego nie możemy wykluczyć, ale wyniki są obiecujące. - Musimy doprecyzować, co wykazały - mówi eksplorator, który niemal dwa lata temu zgłosił odkrycie pancernego składu.
Pod koniec czerwca grupa grupa eksploratorów pod przewodnictwem Piotra Kopera, który zgłosił odkrycie pociągu pancernego z czasów II wojny światowej wkroczyła na teren 65. kilometra trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych. Nie kopali, ale teren badali trzema metodami. - Główną metodą, która pozwoli nam wykluczyć albo stwierdzić możliwość istnienia infrastruktury podziemnej jest grawimetria. Dodatkowo uzupełniona o magnetykę gradientową, która wykaże miejsca specyficzne związane z elementami metalowymi - wyjaśniał Marcin Krupa z Przedsiębiorstwa Badań Geofizycznych. Specjaliści zastosowali też elektrooporową tomografię gruntu. A Krupa podkreślał: to pierwszy etap prac. - Uzyskane wyniki wskażą miejsca, gdzie będzie potrzeba uszczegółowienia - podkreślał. "Wracamy, bo jest tam coś obiecującego" Jak się okazuje takie miejsca istnieją. - Badania wykazały wyraźną anomalię. Ta jednak może wskazywać na wszystko - przyznaje Piotr Koper. I dodaje: gdyby takie wyniki uzyskano na innym terenie to sprawa byłaby jasna. - Gdyby to była pod Warszawą albo pod Poznaniem to mielibyśmy pełny sukces. Tutaj jednak mamy tak przemieszaną strukturę geologiczną, że pod uwagę musimy wziąć wszystko. I dlatego miejsce to trzeba dokładnie zbadać - tłumaczy eksplorator. Jednak podkreśla: wracamy, bo jest tam coś obiecującego. Jeszcze w lipcu będą ponownie sprawdzać 65. kilometr. Jednak nie cały teren, a niewielki obszar. Prace mają potrwać kilka dni. - Później wyniki będą opracowywane. To nie aparat fotograficzny, który od razu da nam obraz. Do połowy sierpnia sprawa powinna być zamknięta - deklaruje Koper. Co jeśli anomalia zostanie potwierdzona? Wówczas eksploratorów czekają pewnie, po uzyskaniu odpowiednich pozwoleń, kolejne prace ziemne. Zgłoszenie i wybuch gorączki złota
Sprawa "złotego pociągu" stała się głośna w sierpniu 2015 roku. To wtedy dwóch eksploratorów z Wałbrzycha zgłosiło odnalezienie "niemieckiego pociągu pancernego" z czasów II wojny światowej. Nie wspominali o tym, że jest złoty. Jednak miłośnicy historii i jej tajemnic wskazywali, że może to być legendarny pociąg ze złotem i kosztownościami wywieziony pod koniec II wojny światowej z Wrocławia. Piotr Koper i Andreas Richter podkreślali wówczas, że "posiadają niezbyte dowody na istnienie" pociągu pancernego. Ówczesny generalny konserwator zabytków i wiceminister kultury twierdził, że "złoty pociąg istnieje na ponad 99 procent". Wybuchła gorączka złota. Do Wałbrzycha zjechali przedstawiciele mediów z całego świata. Przyjechało też wojsko, które sprawdzało teren na którym miał być ukryty pociąg. Później pojawili się naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i firma należąca do eksploratorów. W raporcie ekipy z AGH pokreślono, że na wskazanym terenie być może znajduje się zasypany tunel kolejowy, jednak pociągu tam nie ma. Z kolei firma XYZ w swoim raporcie wskazała, że w przebadanym gruncie występują anomalie, mogące świadczyć o tym, że pod ziemią jest skład kolejowy z czasów II wojny światowej. Co więcej, eksploratorzy stwierdzili istnienie "drugiego składu kolejowego stojącego obok pierwszego o długości z nim porównywalnej". Kilka miesięcy później teren sprawdzono metodami inwazyjnymi. Prace rozpoczęli w sierpniu 2016 roku. I niczego nie znaleźli. Czytaj więcej na ten temat Pociąg ma znajdować się na terenie 65. kilometra trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych.
http://www.tvn24.pl/wrocl...nia,759587.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2017-07-26, 19:55   

Poszukiwania "złotego pociągu" znów ruszają. W czwartek kolejne badania

​Jest anomalia, będą kolejne badania. W czwartek specjaliści wrócą na skarpę kolejową na 65. kilometrze trasy kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha. To tam ma być ukryty złoty pociąg. Wybrane miejsce ponownie zostanie zbadane za pomocą sprzętu elektronicznego.

Na przełomie czerwca ilipca skarpa została zbadana za pomocą trzech metod. Rok temu jej fragment został przekopany do głębokości sześciu metrów. Wówczas śladów tunelu, torów czy pociągu nie znaleziono. Koprt jest jednak przekonany, że podziemna infrastruktura znajduje się głębiej ize względu na budowę terenu nie udało się do niej dotrzeć.
Poszukiwacz wraz zzespołem chce raz na zawsze wyjaśnić historię składu, który miał zniknąć wtej okolicy. Badania finansuje Piotr Koper, który przyznaje, że gdyby nie wsparcie przyjaciół iprzede wszystkim rodziny, to nigdy nie udało by mu się dojść tak daleko wwyjaśnieniu tej tajemnicy.

http://www.rmf24.pl/rapor...jne,nId,2421033

http://www.radiowroclaw.p...-Pociag-powraca
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2017-08-12, 18:30   

Joanna Lamparska opowiada o tajemnicach Dolnego Śląska [POSŁUCHAJ]

Radek Bugajski

Czy Dolny Śląsk dobrze wykorzystał promocyjny potencjał legendy o Złotym Pociągu? Czy region może zyskać dzięki modzie na historię? O tym w Rozmowie Dnia rozmawialiśmy z Joanną Lamparską tropicielką tajemnic Dolnego Śląska i pomysłodawczyni Dolnośląskiego Festiwalu Tajemnic, którego piąta edycja rozpocznie się jutro na Zamku Książ.
POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY DNIA:

http://www.radiowroclaw.p...SLUCHAJ-od-8-30

Dariusz Litera: Dokładnie rok temu z uwagą obserwowaliśmy co dzieje się na 65. kilometrze trasy kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha czekając na potwierdzenie doniesień o złotym pociągu. Takie emocje jak przed rokiem pewnie nie wrócą, ale legenda o złotym pociągu stale wraca. Czy jako region dobrze ją wykorzystujemy?
Joanna Lamparska: Nie do końca. Dolny Śląsk ściągnął dzięki pociągowi mnóstwo turystów z całego świata, a przede wszystkim dziennikarzy, którzy o Dolnym Śląsku pisza i go odkrywają. Ja tylko przypomnę, że kiedy zaczęła się ta cała gorączka złota - w 2015 roku w sierpniu - okazało się, że dziennie przynajmniej przez mój dom przewijąło się sześć zagranicznych ekip. To trwało dwa miesiące. Czyli ponad 100-150 ekip z największych stacji z Nowej Zelandii, Chin, Stanów Zjednoczonych, Anglii itd. Ci wszyscy dziennikarze nagle zorientowali się, że "ojej jest gdzieś na świecie taki Dolny Śląsk". Region pełen zamków, pełen pięknych obiektów, z górami, jeziorami, stawami. Przede wszystkim jednak z tajemnicami i to tymi tajemnicami, które te wszystkie telewizje najbardziej lubią czyli skarby, depozyty, dobra ukrywane w czasie drugiej wojny światowej. Niestety z tego co pamiętam Polska promowała się poprzez swoje pola golfowe. Więc tak troszeczkę zapomnieliśmy...
Czyli rozjechało się to troszeczkę
Troszeczkę się to rozjechało. Troszeczkę zapomnieliśmy o tym złotym pociągu. Tymczasem on powinien stać się, cokolwiek o nim myślimy czy on jest czy nie. Tak jak potwór z Loch Ness. Nikt go nigdy nie widział, ale on ściąga ludzi. Powoduje, że ludzie mają pracę. Jest piwo z Loch Ness, gadżety, koszulki, hotele. Wykorzystali to moim zdaniem nieliczni, przede wszystkim prywatni przedsiębiorcy. Pojawiły się kotlety złoty pociąg, napoje o tej nazwie. Fajnie byłoby gdybyśmy wyszli do świata z takim bardzo mocnym przesłaniem co zresztą robi promocja dolnośląska delikatnie od dłuższego czasu. To jest region złotego pociągu, czyli region tajemnic.
Napisała Pani książkę "Złoty pociąg: Krótka historiaszaleństwa". Czy to nie powinna być właśnie druga część? "Złoty pociąg: Krótka historia biznesu".
Myślę, że złoty pociąg o tyle zmienił i w dziennikarstwie tu naszym i w postrzeganiu pewnych rzeczy ponieważ pojawiły się tutaj pieniądze. Bardzo wiele osób chciało występować w telewizji, ale pojawiało się zawsze pytanie - ile oni zapłacą? Przyjeżdżały ekipy z całego świata i im naprawdę bardzo zależało. Te ekipy zachodnie mają taki zwyczaj pozyskiwania wyłączności. To znaczy jeżeli Pan rozmawia ze mną, to my Panu dobrze płacimy, ale nie będzie Pan rozmawiał już z nikim innym. Dlatego ta nadzieja, że jeżeli złoty pociąg się pojawi i ta wyłączność zostanie przekazana wielu ekipom powodowały, że jednak zaczynały się tutaj jakieś targi. Z tego powodu były to nadzieje na złotą żyłę. One się nie do końca w wielu wypadkach spełniły. Niemniej jednak szaleństwo rzeczywiście było. Ja myślę tak z perspektywy czasu, że trudno nam już będzie osiągnąć ten poziom ekscytacji. My żyjemy w regionie w którym wszyscy zawsze pamiętaliśmy, że tu są skarby. Ja wychowywałam się na skarbach, że tu jest złoty pociąg, drugi złoty pociąg w Piechowicach.
A jeszcze Niemcy przyjeżdżają i chodzą do lasu.
Tak, wyciągają, chodzą do lasu. Rzeczywiście, o czym się nie mówi znaleziska się pojawiają. Są one jednak nieduże. Monety, tablice, dokumenty, pocztówki, militaria. Takie rzeczy się pojawiają i to są te "skarby", których bardzo wiele osób szuka. Natomiast nie pojawiają się te wielkie gigantyczne rzeczy. W momencie kiedy Pan Koper i Pan Richter oświadczyli, że wiedzą gdzie jest ten legendarny pociąg, o którym wszyscy wiedzieliśmy, że jest, ale nikt nigdy go nie szukał, bo każdy się bał, że go tam nie będzie. To jak z tym słynnym kotem w pudełku - dopóki nie otworzymy pudełka nie wiemy czy kot żyje czy nie. Dali nam taki poziom ekscytacji, że teraz będzie bardzo trudno uwierzyć, że rzeczywiście coś takiego na Dolnym Śląsku jest. Nie mówiąc o tym, że teraz różne ekipy, które robią na przykład konferencję to dziennikarze już nie są tacy chętni do pójścia na nie. Zadają pytania - skąd wiedziecie? Sprawdziliście? Gdzie są świadkowie? Nie ma już tutaj przypuszczeń. Wszyscy czekają na twarde fakty.
Czyli to jest tak, że im bardziej będziemy teraz zaglądać na te kolejne kilometry trasy z Wrocławia do Wałbrzycha, tym bardziej tego złotego pociągu nie będzie. Tzn. jak z Kubusiem Puchatkiem - im bardziej sięgał po ten miodem, tym bardziej go tam nie było.
Obawiam się, że tak może być. Ma to jednak swoją bardzo dobrą stronę. Mamy renesans zainteresowania historią Dolnego Śląska. Bardzo dużo osób przypomina sobie różne historie. Ja ostatnio dostałam informację o dokumentach odnalezionych w rejonie klasztoru w Lubiążu. Przejrzałam je i to fascynująca sprawa. Nagle po tylu latach, takie rzeczy wypływają. Nie mówiąc o tym, że trafiłam niedawno - zaskoczenie - osiem lat temu dopiero. Osiem lat temu. Właściciel takiej małej agroturystyki w Głuszycy odnalazł podczas remontu domu tajny pokój, skrytkę. Wchodziło się do niej przez taką podwójną ścianę. W tej podwójnej ścianie były schodki w dół, taka drabinka, w której ukrywali się uciekinierzy spod obozu Gross Rosen w Kolcach. Osiem lat temu. Ta skrytka istniała przez tyle lat i nikt nigdy nie wiedział. Udało mi się tam dotrzeć z krewnych jednego z więźniów, którzy się w niej ukrywali. To są niesamowite historie. To są te prawdziwe skarby Dolnego Śląska. Taki regionalista, którego mamy w Strzegomiu - Krzysztof Kaszub. To facet, który pracuje na budowie, codziennie, ciężko, a w wolnych chwilach szuka wolnych informacji i "bach!". Trafił na relację o mało znanym, prawie niezbadanym podobozie Gross Rosen kobiecym pod Strzegomiem. Kobiety te pracowały w jakimś obiekcie militarnym, którego część znajdowała się pod ziemią, będziemy to badać. Te prawdziwe historie są czasem równie, jeżeli nie bardziej fascynujące niż złoty pociąg dlatego, że za nimi kryją się pojedyncze ludzkie tragedie, historie, opowieści. Przepraszam rozgaduje się o tych tajemnicach, ale okazuje się, że mamy tu na Dolnym Śląsku nieznany epizod doktora Mengele z Oświęcimia. Kobiety, które rodzą tylko w jednym podobozie, które są tam wszystkie ściągane, żeby urodzić dzieci. Dziwne stoły do sekcji zwłok, do pobA jak wygląda ta sprawa mody na historię? Będziemy świadkami, że całe młodsze pokolenia będą szukać jakiś historycznych materiałach w rodzinnych archiwach?
Ja myślę, że moda na historię jest bardzo sexi, mówiąc tak wprost. Historia jest fascynująca. To są opowieści o skarbach, tajemnicach, kryminały, romanse, przedziwne polityczne zawirowania, wojny, historie rodzinne. Myślę, że to będzie szło w dwóch kierunkach. Troszeczkę taka tabloidowa zrobi się ta historia. Powstaje komiks o Miedziance - mieście wysadzonym w powietrze. Julek Woźny z Wrocławia robi komiksy o żołnierzach wyklętych. Mnóstwo takich rzeczy się pojawia i to przemawia do młodych ludzi. Zresztą my mamy tu na Dolnym Śląsku Piotra Włostowic. To jest taki fantastyczny, wczesnośredniowieczny awanturnik. To jest człowiek o którym powinny powstawać filmy przygodowe, a średniowiecze jest daleko. Jeżeli spojrzymy na tego człowieka w zupełnie inny, popkulturowy sposób, to mamy świetne tematy do pokazywania ludziom młodym. Z drugiej strony jest mnóstwo takich regionalistów, o których my nawet nie wiemy. Ludzi, którzy na co dzień pracują w kompletnie innych branżach, a wieczorami wbijają się po prostu pazurami w te historie i docierają. Znakomitym przykładem dla mnie jest taka łużycka grupa poszukiwawcza. Panowie pracują w kopalni, jeden ma restaurację, ale przez osiem ostatnich lat od początku do końca niemalże dotarli do informacji o tamtejszej fabryce z czasów drugiej wojny światowej w Sieniawce do takich tragicznych historii, które na mnie jako na dziennikarce, pisarce, robią wrażenie. Na przykład o baletnicy, która została tam przewieziona z Warszawy w czasie wojny. Jeden ze strażników obozowych upodobał sobie tę panią i zawsze jak się upijał to kazał jej w tym obozie tańczyć jej baletowe sekwencje, a potem działy się tam jeszcze straszniejsze rzeczy. To wszystko są historie osobiste, które pozwalają nam w całości poznawać takie obiekty.
Miłośnicy historii, także poszukiwacze skarbów i odkrywcy zjadą w ten weekend na Dolny Śląsk na piąty już Festiwal Tajemnic. Jakich atrakcji mogą się spodziewać tym razem?
Oczywiście jak zwykle mnóstwo wykładów. Jestem dumna, że udało się ściągnąć głównego koordynatora do spraw zagrabionych i kradzionych dzieł sztuki z policji, komisarza Adama Grajewskiego. Będą panie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Świetny wykład z IPN o tym jak wchodziła tutaj Armia Czerwona i co się działo. Oprócz tego rekonstrukcje dotyczące tym razem Legionów Polskich. Pojawi się u nas również prawdziwy marszałek Piłsudski - nie bez powodu, bo to 150 rocznica urodzin marszałka. Wiem, że bardzo wiele osób liczy na to, żeby z marszałkiem zrobić sobie zdjęcie. Oprócz tego wystawa o podziemiach Europy. Do tego koncert zespołu Czerwie. Nasz ulubiony zespół Charlie żołnierze niemy film przedwojenny i muzyka na żywo. W Zamku Książ, kiedy ten księżyc wschodzi, gwiazdy, ten cudowny dziedziniec. Powiem tylko od razu, proszę się nie bać przyjeżdżać na koncert, będzie autobus odjeżdżał potem ku cywilizacji Zamku Książ.ierania narządów prawdopodobnie jak twierdzą lekarze. Takie rzeczy są na Dolnym Śląsku.
http://www.radiowroclaw.p...SLUCHAJ-od-8-30
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2017-08-19, 21:08   

Dwa lata temu świat żył legendą złotego pociągu. Skąd się wzięła?

W połowie sierpnia 2015 o Wałbrzychu usłyszał cały świat. Miasto zagościło w serwisach informacyjnych telewizji i gazetach od USA po Chiny. To za sprawą informacji o rzekomym odnalezieniu miejsca ukrycia pancernego pociągu, który w 1945 roku wywoził z Wrocławia rezerwy złota. Nazwano go złotym pociągiem.

"O zaginionym pociągu słyszałam od dziecka. Ileż to osób było już na jego tropie? Sama nawet brałam udział w jego poszukiwaniach" - pisze Joanna Lamparska w książce "Złoty pociąg. Krótka historia szaleństwa". - "Ale to przecież legenda. Niemal każdy w niego wierzy, choć nikt go nigdy nie widział. Jest jak potwór z Loch Ness, Wałbrzych bez tego składu to jak Bursztynowa Komnata bez bursztynu (...)".

W 2016 roku władze miasta oszacowały, że wartość wzmianek o Wałbrzychu w mediach z powodu złotego pociągu (tzw. ekwiwalent reklamowy) to 500 mln zł, czyli niemal całoroczny budżet miasta. Wzrosła też liczba odwiedzających Zamek Książ, liczba noclegów - byłe górnicze miasto stało się ważnym punktem na turystycznej mapie Polski, a nawet Europy.

Andreas Richter i Piotr Koper - rzekomi odkrywcy złotego pociągu zgłosili ten fakt władzom Wałbrzycha 13 sierpnia 2015 roku. Do dziś ani złotego, ani nawet pancernego pociągu z czasów II wojny światowej w okolicach Wałbrzycha nie odkopano.

15 grudnia 2015 r. naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie przedstawili wyniki badań, które wykluczyły istnienie złotego pociągu. Jego odkrywcy - Andreas Koper i Piotr Richter - podtrzymują, że złoty pociąg istnieje.

Zaczęło się od Tadeusza Słowikowskiego
Lamparska w "Złotym pociągu" przypomina, że historia poszukiwań jest znacznie dłuższa i bynajmniej nie rozpoczyna się w 2015 roku. Zaczęło się w 1944 roku, kiedy to resort finansów III Rzeczy zarządził, by cała ludność Dolnego Śląska zdeponowała swoje oszczędności w bankach. Tak powstało "złoto Wrocławia", czyli skrzynie z depozytami miejskich banków. Miało być to ponad 50 dużych metalowych skrzyń i znacznie więcej mniejszych, drewnianych.
W kwietniu 1945 roku zostały zapakowane na pancerny pociąg, który wyruszył w kierunku Wałbrzycha, zanim armia radziecka zdobędzie Wrocław.

Miano pierwszego poszukiwacza złotego pociągu przysługuje Tadeuszowi Słowikowskiemu. "To on jako jeden z pierwszych dostał skarbowej gorączki i zaczął nią zarażać otoczenie" - pisze Lamparska. W 1948 roku przyjechał do Wałbrzycha, do pracy w kopalni. 7 lat później stanął w obronie niemieckiego kolegi, zaatakowanego przez miejscowych pijaczków. "Niemcy zaczęli mi ufać, opowiadali różne rzeczy" - wspomina Słowikowski na kartach książki.

(...) Pomiędzy Świebodzicami a Wałbrzychem-Szczawienko pociąg pokonuje różnicę poziomów 107 metrów, częściowo jadąc wąwozem. To właśnie tam, gdzieś pomiędzy 61. a 65 kilometrem trasy z Wrocławia do Wałbrzycha, młody kolejarz zauważył mur oddzielający tory od zbocza wąwozu.

Pewnego razu postanowił wejść na lokomotywę i zobaczył z góry, że za ogrodzeniem znajduje się coś w rodzaju bramy, w której stoją dwa wagony - jeden obok drugiego - tak, jakby przez tę "bramę" w zbocze wchodziły dwa tory. Jednak po wojnie nikt nie widział w tym miejscu żadnych zmian w terenie".
W latach 70. Słowikowski poznał niejakiego Schulza - kolejarza, który w 1945 roku przyjechał do Wałbrzycha z Poznania. Pracował jako dróżnik na 61. kilometrze. "Zamieszkał u starszego Niemca, który wcześniej był tu zawiadowcą stacji. To on opowiedział Schulzowi, że niektóre pociągi wyjeżdżały ze Świebodzic, ale nie dojeżdżały do Wałbrzycha. Nikt ich potem nie widział" - czytamy w książce.

Jedyni świadkowie, którzy być może widzieli tajemniczy wjazd, mieszkali przy wiadukcie koło 65. kilometra. Była to niemiecka rodzina z małymi dziećmi. W nocy z 4 na 5 maja 1945 żołnierze 31. Ochotniczej Dywizji Grenadierów SS "Boehmen un Maehren" założyli ładunki wybuchowe pod wiaduktem kolejowym. Do domu mieszkającej obok rodziny wrzucili odbezpieczone granaty.
Złoty pociąg powstał z wielu legend?
Lamparska przypomina wiele historii o ukrytych na Dolnym Śląsku skarbach i dziełach sztuki. "Do 1944 roku Dolny Śląsk uznawano za najbezpieczniejszy rejon III Rzeszy. Nie docierały tu alianckie naloty bombowe, które w uprzemysłowionych rejonach Niemiec były codziennością już od dwóch lat" - pisze.

Niemal każde sudeckie miasteczko ma swoją historię o niemieckim konwoju, który pojawił się w nocy. Takiej historii zawsze towarzyszy opowieść o tym, że mieszkańcom nie wolno było wychodzić na ulicę, a nawet wyglądać przez okno.

Obładowane skrzyniami ciężarówki jechały w niewiadomym kierunku, rozlegał się wybuch, a po kilku godzinach puste już samochody wracały tą samą drogą.
Zwraca uwagę, że niemal zawsze skarby wywożono na ciężarówkach. Również zachowane pancerne pociągi pokazują, że były to długie i ciężkie konstrukcje, niełatwe do ukrycia, a w kwietniu 1945 roku pierścień oblężenia Wrocławia był zamknięty.

"Również losy wszystkich niemieckich pociągów pancernych z czasów II wojny światowej są dobrze znane" - mówi cytowany dr Stephan Kaiser, dyrektor Muzeum Ziemi Górnośląskiej w Ratingen.

Joanna Lamparska nazywa legendę o złotym pociągu wirusem. "Tylko drzemie. Na chwilę przymknął oczy i przyczajony czeka na okazję, żeby znowu zacząć rozsiewać złoty pył".

http://businessinsider.co...jdziemy/3kg4ydr
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2017-09-23, 18:30   

Złoty pociąg: Są wyniki badań, będzie konferencja i wiercenia

Wraca temat Złotego Pociągu. Piotr Koper zapowiada na koniec przyszłego tygodnia konferencję prasową, na której zaprezentować ma wyniki prowadzonych w lipcu i sierpniu badań geofizycznych prowadzonych na 65 km.

Wczoraj otrzymałem wyniki tych badań – mówi w rozmowie Piotr Koper, z którym spotkaliśmy się dziś (piątek, 22.09) na słynnym 65 kilometrze trasy kolejowej Wrocław Wałbrzych. – Analizowane przez trzy niezależne ośrodki we Wrocławiu, Warszawie i Krakowie dały więcej niż obiecujące rezultaty. Wytypowaliśmy 7 miejsc, w których chcemy przeprowadzić wiercenia.
Planowane są wiercenia rdzeniowe, które dadzą odpowiedź nie tylko na pytanie czy poszukiwany tunel istnieje, ale również na te o strukturę geologiczną terenu.

Zanim jednak będzie można myśleć o wierceniach, przez Koprem kolejny, mozolny proces zdobywania pozwoleń, koncesji i przede wszystkim, gromadzenia pieniędzy. Koszt ewentualnych badań szacowany jest na ok. 100 tysięcy złotych. Piotr Koper nie traci jednak rezonu:

Wyniki badań są nie tylko pewne, ale podparte autorytetem nazwisk, które – proszę mi wierzyć – nie są anonimowe w świecie naukowym
Informację o dokładnym terminie badań Piotr Koper poda na swoim profilu na Facebook’u.

https://dziennik.walbrzych.pl/zloty-pociag-sa-wyniki-badan-bedzie-konferencja-wiercenia/
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2017-09-27, 06:00   

"Złoty pociąg": żeby rozwiązać zagadkę, potrzebne są odwierty

Nadal nie wiadomo, jaką tajemnicę skrywa 65. kilometr trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych. Na podstawie ostatnich badań poszukiwacze "złotego pociągu" wytypowali siedem miejsc, w których trzeba będzie wykonać odwierty.
W obawie przed zdewastowaniem eksploratorzy nie podają dokładnej lokalizacji miejsc, w których będą chcieli przeprowadzić odwierty
Kolejne poszukiwania "złotego pociągu" będą mogły odbyć się najwcześniej w przyszłym roku. Wcześniej trzeba zebrać ok. 100 tys. zł i otrzymać stosowne pozwolenia
Szczegóły ostatnich badań mają zostać przedstawione podczas konferencji prasowej, która ma się odbyć w Wałbrzychu pod koniec tygodnia
– To są dobre wyniki. Będziemy je szerze omawiać na konferencji prasowej, którą planujemy zorganizować pod koniec tygodnia – mówi Onetowi Piotr Koper, poszukiwacz "złotego pociągu".
Wiadomo, że na podstawie czerwcowych i lipcowych badań – to wtedy nasyp kolejowy został sprawdzony różnymi metodami nieinwazyjnymi oraz przy użyciu sondy elektrooporowej – eksploratorzy wytypowali siedem miejsc, w których należy wykonać odwierty.
Piotr Koper, który od dwóch lat przekonuje, że na 65. kilometrze trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych jest ukryty pancerny skład z czasów II wojny światowej, dziś jest nieco bardziej powściągliwy w swoich wypowiedziach.

– To może być pociąg, ale na razie mówimy o tunelu kolejowym, o pustkach, które musimy dokładnie sprawdzić – podkreśla Piotr Koper. – Nie mogę mówić o dokładnej lokalizacji tych miejsc w obawie, że w międzyczasie zostaną one zdewastowane – dodaje.
Tymczasem najwcześniej planowane odwierty na 65. kilometrze będzie można przeprowadzić wiosną lub latem przyszłego roku. Do tego czasu trzeba jednak zebrać ok. 100 tys. zł, bo tyle mają kosztować prace oraz uzyskać wszystkie niezbędne pozwolenia do przeprowadzenia działań.
– Będę szukał sponsorów, firm i osób, które pomogą sfinansować poszukiwania. Sam tego nie dźwignę – zaznacza Piotr Koper.
Podczas ostatnich badań dolnośląskiemu poszukiwaczowi pomagali naukowcy z dziedziny geofizyki. Inaczej niż przed rokiem obyło się bez głębokich wykopów.
Poszukiwania "złotego pociągu"
Przypomnijmy, w sierpniu zeszłego roku, mimo wykopów w kilku miejscach, eksploratorom nie udało się znaleźć ani pancernego składu, ani tunelu, w którym rzekomo miał być ukryty, ani też zasypanego torowiska. Prace kosztowały ok. 140 tys. zł.
Zanim ruszyły prace, istnienie tunelu na 65. kilometrze potwierdziło sześć niezależnych ekip, które badały teren georadarem. – To nie może być przypadek. Na każdym georadarze pokazywane są anomalia wskazujące na istnienie tunelu. Te wyniki są niezwykle budujące – mówił Andrzej Gaik, rzecznik wałbrzyskich odkrywców.
Wcześniej naukowcy z AGH, którzy także zbadali 65. kilometr, stwierdzili, że żadnego pociągu tam nie ma.
https://wroclaw.onet.pl/zloty-pociag-zeby-rozwiazac-zagadke-potrzebne-sa-odwierty/cnw32pe
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2017-10-06, 06:30   

Złoty pociąg: Publikacja badań "odwleka się"

"Publikacja badań wykonywanych przez Fundację "Złoty Pociąg" niestety, nie z naszego powodu, odwleka się w czasie. Prosimy jeszcze o chwilę cierpliwości, naprawdę nam zależy na rzetelnej i jasnej ocenie sytuacji. W momencie kiedy dostaniemy informację podzielimy się nią z Państwem" - napisał na Facebooku Piotr Koper, który w lipcu i sierpniu Piotr Koper razem z przedsiębiorstwem z Warszawy ponownie sprawdzali teren na 65. kilometrze.
To właśnie tam miałby być ukryty legendarny już tunel a w nim pancerny skład.
Jak mówił Radiu Wrocław pod koniec września Piotr Koper - wyniki otrzymał i jest dobrej myśli. Planuje też konferencję prasową, ale termin nadal nie jest znany.
Badania były analizowane przez niezależne ośrodki z Warszawy, Krakowa i Wrocławia. Wytypowano kilka miejsc w których należy przeprowadzić odwierty kontrolne. Najpierw jednak poszukiwacz będzie musiał zebrać niezbędne środki i od początku przeprowadzić procedurę uzyskania pozwoleń.

http://www.radiowroclaw.p...ka-sie-w-czasie
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2017-10-19, 22:04   

Poszukiwacz Złotego Pociągu, Piotr Koper: "Czasami marzenia się spełniają"

Piotr Koper już oficjalnie zaprasza na konferencję, podczas której poznamy wyniki najnowszych badań na 65. kilometrze. 26 października o godz. 13.00 zaprezentuje efekty swojej pracy.
Jak powiedział Radiu Wrocław - z wyników jest bardzo zadowolony.
Ostatnie badania prowadził na przełomie czerwca i lipca. Obejmowały obszar tej samej działki, ale precyzyjniej i nieco szerzej. Wykorzystano kilka metod nieinwazyjnych. W pracach pomagało Przedsiębiorstwo z Warszawy. Kolejne tygodnie upłynęły nad analizą wyników. Czy udało się znaleźć Złoty Pociąg? Dowiemy się wkrótce.
Na razie Piotr Koper na swoim Facebooku podgrzewa emocje pisząc: "Czasami marzenia się spełniają."

app-facebook
Piotr Koper
w środę
Witam Państwa bardzo serdecznie.
Z wielką przyjemnością i satysfakcją zapraszam Państwa na konferencję prasową w dniu 26.10.2017 o godz. 13 w restauracji Apropo's, na której zostaną przedstawione wyniki badań geofizycznych prowadzonych w okolicach 65 km.
Zapraszamy serdecznie media oraz osoby, które chcą w tym wydarzeniu uczestniczyć.
Czasami marzenia się spełniają. Zapraszamy.

http://www.radiowroclaw.p...a-sie-spelniaja
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2017-10-27, 11:41   

Wciąż szukają złotego pociągu. Zbierają pieniądze na siedem odwiertów

Badania naukowców wykazały, że pod ziemią, na głębokości 20 metrów, coś jest. Może tunele? - zastanawia się Andrzej Gaik, rzecznik Fundacji Złoty Pociąg, która poszukuje miejsca rzekomego ukrycia legendarnego transportu.
kolejowej Wrocław – Jelenia Góra pod koniec II wojny światowej Niemcy ukryli pociąg pancerny z kosztownościami. Na razie bezskutecznie, część terenu przekopano i niczego nie znaleziono.
Jutro odkrywcy mają przedstawić wyniki badań, które w czerwcu przeprowadziło Przedsiębiorstwo Badań Geodezyjnych z Warszawy. Naukowcy wykorzystali trzy metody – grawimetrię, magnetykę gradientową i tomografię gruntu.
– Wcześniejsze prace prowadziliśmy do głębokości 6 metrów – mówi Andrzej Gaik, rzecznik Fundacji Złoty Pociąg. – Teraz poszerzyliśmy je do 20 metrów w głąb i dało to efekty. Jest 7 miejsc, które rokują. Stwierdzono, że w gruncie występują tam jakieś anomalia. Zapadła decyzja, że wykonamy siedem odwiertów.
Piotr Koper, jeden z poszukiwaczy złotego pociągu: – Przez prawie cztery miesiące prowadzone były badania na 65 kilometrze, wyznaczyliśmy setki punktów geodezyjnych, przeszliśmy wiele kilometrów ze sprzętem badawczym i teraz możemy cieszyć się ich finałem. Szczegółowe objaśnienia, co do metod badawczych i zastosowanego sprzętu, przedstawią specjaliści w czwartek, na konferencji prasowej.
Jak tłumaczy Gaik, odwierty rozpoczną się najwcześniej w 2018 roku, bo Fundacja Złoty Pociąg musi zebrać na nie pieniądze i uzyskać pozwolenia na prowadzenie robót. Poprzednie kosztowały 100 tys. zł. Jednym z pomysłów na zgromadzenie funduszy są wycieczki Śladami Złotego Pociągu, które dla turystów będzie organizować fundacja. Podczas kilkudniowych wyjazdów ich uczestnicy zobaczą miejsca związane z historią II wojny światowej.

http://wroclaw.wyborcza.p...eRedirects=true
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2017-10-27, 19:33   

„Złoty pociąg” powraca. Poszukiwacze ogłosili, żesą „bliżej, niżkiedykolwiek”

Podczas czwartkowej konferencji prasowej Piotr Koper, poszukiwacz legendarnego „złotego pociągu” poinformował, żenajnowsze badania przeprowadzone wmiejscu, gdzie ukryty mabyć skład, są „obiecujące”. Jak podał, planowane są odwierty na65. kilometrze trasy zWrocławia doJeleniej Góry, gdzie 15metrów podziemią, naodcinku kilkuset metrów, badania wykazały istnienie anomalii.

Jak poinformowali eksploratorzy, podczas prac naterenie przebadali powierzchnię 2,5hektara iwyniki badań niesą jednoznaczne. Niemapewności, żeskład znajduje się na65. kilometrze trasy, jednak wskazane napodstawie badań miejsca, wyróżniają się. Według poszukiwaczy daje topodejrzenie, żena tym terenie może znajdować się „złoty pociąg”. Poszukiwacze tłumaczyli, żepociągu nieudało się znaleźć podczas prac naziemnych w2016roku ponieważ kopali zapłytko, gdyż mieli pozwolenie dosześciu metrów. Obecne badania wskazują, żeanomalie istnieją nagłębokości od10do15metrów.
– Jedenaście miejsc będziemy teraz weryfikować odwiertami rdzeniowymi, tak jak jest tutaj propozycja. Todużo. Dlaczego ażtyle? Bobadania były robione naróżnych profilach ite profile się przecinają przez obszar anomalii, iwtych miejscach będziemy starać się dokładnie wyjaśnić. Fundacja wzięła nasiebie pewien moralny obowiązek, żewyjaśnimy sprawę 65. Kilometra –tosię właśnie dzieje. Teraz jesteśmy bliżej niżkiedykolwiek– poinformował Piotr Koper nakonferencji.
Jak tłumaczył Maciej Krupa zPrzedsiębiorstwa Badań Geofizycznych, badania wskazują nato, żeprzez jakąś odległość –300, aczasami 500metrów– brakuje masy wziemi, cotypowe jest dlatuneli. –Żadne badanie geofizyczne niepowie, żetojest tunel, albo, żetojest pociąg. Badanie geofizyczne stwierdzi ubytek masy, spowodowany tym, żemoże tobyć tunel, albo równie dobrze jaskinia lubrozszczelnienie. Jednak tutaj było 7metod zastosowanych. Naniektórych 5metod nakłada się wjednym terenie –dodał Koper.
Teraz Koper planuje dalsze prace izapowiada, żeprzeprowadzi jespecjalnie dotego celu powołana Fundacja Złoty Pociąg. Wstępnie koszt prac oszacowano na100tysięcy złotych. Później będzie trzeba pozyskać wszelkie zgody. Być może uda się rozpocząć pierwsze odwierty wpołowie przyszłego roku.

https://www.wprost.pl/kra...edykolwiek.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2017-10-29, 08:44   

Poszukiwacze "złotego pociągu" planują nowe odwierty. "Badania są obiecujące"

Blisko 15 metrów pod ziemią, na odcinku kilkuset metrów w skarpie kolejowej w Wałbrzychu, na 65. kilometrze trasy z Wrocławia do Jeleniej Góry istnieje anomalia – to najnowsze wyniki badań geofizycznych w miejscu, gdzie ma być ukryty „złoty pociąg”. „Badania są obiecujące. Wykonamy w tym miejscu odwierty” – zapowiada Piotr Koper, poszukiwacz legendarnego składu.

Ponowne badania na skarpie kolejowej wWałbrzychu trwały od maja do sierpnia. Prace prowadzono na obszarze blisko 2,5 hektara. Wykorzystano siedem metod. Najważniejszą była metoda grawimetryczna, odporna na większość zakłóceń pojawiających się na tym terenie. Część pozostałych metod również wskazała istnienie anomalii wpodobnych miejscach.

"Jedenaście miejsc będziemy teraz weryfikować odwiertami rdzeniowymi. To dużo. Dlaczego aż tyle? Bo badania były robione na różnych profilach ite profile się przecinają przez obszar anomalii, iw tych miejscach będziemy starać się dokładnie to wyjaśnić. Fundacja wzięła na siebie pewien moralny obowiązek, że wyjaśnimy sprawę 65. kilometra - to się właśnie dzieje. Teraz jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek" - mówi Piotr Koper, prezes Fundacji Złoty Pociąg. Zdaniem poszukiwacza, rok temu wczasie prac odkrywkowych wtym miejscu wykonano zbyt płytki wykop. Eksploratorzy mieli pozwolenie na prace do sześciu metrów. Obecne badania wskazują, że anomalie istnieją na głębokości od 10 do 15 metrów.
"Te anomalie wykazują przebieg ujemnych anomalii związanych zprzyciąganiem ziemskim. To oznacza, że przez jakąś odległość - 300, czasami 500 metrów brakuje masy wziemi. Jest to typowe dla tuneli. To nie jest jednoznaczne oczywiście, bo może to być po prostu budowa geologiczna. Niemniej jednak kształty, ich przebieg, tym bardziej, że widzimy, wraz zgłębokością ten tunel się zaniżał, można nawet wytyczyć taką trajektorię tego tunelu... przy czym naprawdę proszę oostrożność iniewyciąganie pochopnych wniosków. Ten teren jest bardzo trudny. Natura może nam wiele kaprysów sprawić" - tłumaczy Marcin Krupa zPrzedsiębiorstwa Badań Geofizycznych.
"Żadne badanie geofizyczne nie powie, że to jest tunel, albo, że to jest pociąg. Badanie geofizyczne stwierdzi ubytek masy, spowodowany tym, że może to być tunel, albo równie dobrze jaskinia lub rozszczelnienie. Jednak tutaj było zastosowanych siedem metod. Na niektórych pięć metod nakłada się wjednym terenie" - zauważa Koper.
"Przynajmniej dwie anomalie układają się wlinię tak, jakbyśmy mogli sobie wyobrażać linię. Zresztą pan Słowikowski przedstawiając mi dawno temu ewentualny przebieg tuneli wskazywał wmiarę zbliżony przebieg do tego, co nam wychodzi wtym miejscu, ale to może być zbieg okoliczności"- zastrzega Krupa.
Poszukiwacz legendarnego składu zapowiada dalsze prace. Ma je prowadzić powołana do tego celu Fundacja Złoty Pociąg. Na początek trzeba zebrać pieniądze. Koszt prac oszacowano wstępnie na blisko 100 tysięcy złotych. Kolejnym krokiem będzie pozyskanie odpowiednich zgód. Być może do pierwszych odwiertów na skarpie dojdzie wpołowie przyszłego roku.
Eksploratorzy chcą wykorzystać metodę odwiertów rdzeniowych, które wykonywane są niepełnym wiertłem wkształcie rury. Dzięki temu można wyciągnąć rdzeń izobaczyć, przez jaki materiał odwiert przechodzi.

http://fakty.interia.pl/p...a-s,nId,2457978
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
GrzegorzB 


Dołączył: 05 Lut 2009
Posty: 3488
Otrzymał 9 piw(a)
Skąd: Product of Poland
Wysłany: 2017-11-15, 02:18   

Z nimi jest jak z jednym przywódcą jednej partii. Idzie, idzie, jest coraz bliżej. Ale nie może dojść.
Tyle że prędzej oni znajdą niż ten pan dojdzie :lol:

Grunt ze biznes się kręci. Jest już fundacja, czyli jest mechanizm obracania funduszami. Jeszcze z tego zrobią organizację pożytku publicznego i będą 1% zbierać.
_________________
Nieodpłatne wsparcie intelektualne dla prawdopodobnie wiodących polskich producentów wykrywaczy.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Odpowiedz do tematu
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

  
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template BreatheFX modified by Falcone
Design by: Infected-FX