Forum THESAURUS Strona Główna Zaloguj Rejestracja FAQ Użytkownicy Szukaj
 Główna •  Gazeta •  Sklep •  Forum •  Galeria •  Czat •  Kontakt •  Statystyki •  Download
 Ogłoszenie 

Zapraszamy na oficjalną stronę Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej PHEC THESAURUS - kliknij na link poniżej.

Klub PHEC THESAURUS

kliknij na link powyżej

ZAPISY DO KLUBU PHEC THESAURUS

kliknij na link powyżej


Poprzedni temat «» Następny temat
 
Sukces kryminalnych
Autor Wiadomość
mikolajmick 
PHEC Thesaurus
addicted to gold


Wiek: 48
Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 2417
Skąd: Swansea/Wales
Wysłany: 2013-11-07, 20:25   

Ta notka powinna znalezc sie chyba w dziale z rozluzniaczami szarych komorek :mrgreen:
W 1937 roku odpowiednio Breslau, Beuthen i Stettin nalezaly do Rzeszy wiec o co c'mone :?:
_________________
Some Men are Wise, Some Otherwise !
-------------------------------------------------------
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Remington
ziemny grzebalec

Wiek: 37
Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 370
Piwa: 1/1
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2013-11-07, 20:54   

No i puenta, którą tak rozumiem:
Ograb i wymorduj Polaków, jak się wyda, oczekuj że się zgłoszą po zrabowane im dzieła sztuki.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Van Worden 
PHEC Thesaurus
Adminrał - historyk armator;-)


Wiek: 48
Dołączył: 28 Paź 2006
Posty: 15551
Piwa: 180/217
Skąd: Port Royal
Wysłany: 2013-11-07, 21:57   

mikolajmick napisał/a:
Ta notka powinna znalezc sie chyba w dziale z rozluzniaczami szarych komorek :mrgreen:
W 1937 roku odpowiednio Breslau, Beuthen i Stettin nalezaly do Rzeszy wiec o co c'mone :?:


C'mone jest o to, że według prawa i zwyczaju, dzieła sztuki wracają do właściwego im muzeum. W praktyce różnie z tym bywa, ale takie jest założenie i dzięki temu udało nam się już odzyskać sporo zabytków, np. do Gdańska, który jak byś pewnie zauważył, właściwie nazywał się Danzig i należał do Rzeszy :-o
_________________
"By working hard and saving my money, I intend to become an immortal superman." - Patient 106
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
mikolajmick 
PHEC Thesaurus
addicted to gold


Wiek: 48
Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 2417
Skąd: Swansea/Wales
Wysłany: 2013-11-07, 22:07   

W zasadzie to bylo Die Freie Stadt Danzig pod ochrona Ligii Narodow.
_________________
Some Men are Wise, Some Otherwise !
-------------------------------------------------------
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Van Worden 
PHEC Thesaurus
Adminrał - historyk armator;-)


Wiek: 48
Dołączył: 28 Paź 2006
Posty: 15551
Piwa: 180/217
Skąd: Port Royal
Wysłany: 2013-11-07, 22:12   

Ale przecież mój komentarz nie tyczył się Entartete Kunst w 1937 tylko ogólnej zasady, o którą pytałeś :-o
_________________
"By working hard and saving my money, I intend to become an immortal superman." - Patient 106
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Van Worden 
PHEC Thesaurus
Adminrał - historyk armator;-)


Wiek: 48
Dołączył: 28 Paź 2006
Posty: 15551
Piwa: 180/217
Skąd: Port Royal
Wysłany: 2013-11-07, 22:25   

PS - Warto pamiętać, że była też wystawa "zdegenerowanej" muzyki... Tu mamy, czarnego, żydowskiego saksofonistę, który zapewne był też homoseksualistą i masonem :-D

_________________
"By working hard and saving my money, I intend to become an immortal superman." - Patient 106
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2013-11-10, 21:03   

W Monachium zabezpieczono kolejne obrazy mogące pochodzić z rabunku
Policja zabezpieczyła kolejne obrazy mogące mieć związek z kolekcją odnalezioną w Monachium u syna handlarza dzieł sztuki Hildebranda Gurlitta, który w czasie wojny w imieniu władz III Rzeszy handlował zrabowaną sztuką - podał "Bild am Sonntag".

Policjanci zabrali w sobotę z domu szwagra Corneliusa Gurlitta, Nikolausa Fraessle, w Kornwestheim pod Stuttgartem 22 płótna. Jak pisze niemiecki tabloid, Fraessle sam poprosił o zabezpieczenie obrazów w związku z publiczną dyskusją o ich kontrowersyjnym pochodzeniu. "BaS" podkreśla, że Fraessle i jego żona utrzymywali bardzo bliskie stosunki z Gurlittem.
Tygodnik "Fokus" ujawnił tydzień temu, że Cornelius Gurlitt ukrywał w swoim mieszkaniu unikalną kolekcję obrazów, zawierającą nieznane prace twórców modernizmu klasycznego, a także dzieła pochodzące z wcześniejszych epok. Były wśród nich dzieła Picassa, Chagalla, Noldego, Mackego, Matisse'a, Liebermanna i Dixa. Ich wartość zdaniem mediów może sięgać 1 mld euro.
79-letni monachijczyk odziedziczył zbiory po swoim ojcu, historyku sztuki Hildebrandzie Gurlitcie, który na polecenie władz III Rzeszy sprzedawał za granicę dzieła uznane przez nazistów za przejaw sztuki "zdegenerowanej i narodowo obcej", usunięte jako szkodliwe z muzeów lub skonfiskowane wcześniej prawowitym właścicielom. Prokuratura w Augsburgu potwierdziła doniesienia medialne, precyzując, że władze w lutym 2012 zabezpieczyły te zbiory.

Badająca pochodzenie kolekcji historyk sztuki Meike Hoffmann twierdzi, że składa się ona głównie z dzieł zrabowanych przez nazistów po dojściu Hitlera do władzy, są w niej jednak także obrazy innego pochodzenia. Polscy dyplomaci nie wykluczają, że mogą być tam obrazy pochodzące z Polski. Eksperci uważają, że zakwestionowanie praw własności Gurlitta do obrazów będzie procesem skomplikowanym.

Jak pisze "BaS", jeden z rachunków, do których dotarła redakcja, wskazuje na to, że Gurlitt w 1940 roku nabył od ministra propagandy III Rzeszy Josepha Goebbelsa 200 obrazów, akwarel, rysunków i grafik za symboliczną sumę 4 tys. szwajcarskich franków. Hildebrand Gurlitt został po wojnie zatrzymany przez Amerykanów, jednak, udało mu się przekonać władze okupacyjne, że był ofiarą prześladowań. Amerykanie zwrócili mu zarekwirowane dzieła sztuki.

"Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" (FAS) podał, że 23 dzieła z kolekcji Gurlitta były pokazywane w roku 1956 w Waszyngtonie i innych amerykańskich miastach w ramach wystawy prezentującej niemiecka sztukę XX wieku. Ani rządowi RFN, ani władzom amerykańskim nie przeszkadzało wówczas, że wśród pokazywanych dzieł mogły być eksponaty zrabowane żydowskim właścicielom - czytamy w "FAS".

Ekspert ds. poszukiwań zaginionych dzieł sztuki Konrad Kramar powiedział agencji dpa, że odkryte w Monachium zbiory nie sa z pewnością jedyną istniejącą kolekcją zrabowanych dzieł sztuki. Podczas ich transportu do centralnego magazynu nazistów w Altaussee w Austrii w latach 1943/1944 panował zupełny chaos, a wiele cennych eksponatów zostało skradzionych - twierdzi ekspert.

Amerykańsko-Żydowski Komitet (AJC) wezwał rząd w Berlinie do większego zaangażowania w sprawę zwrotu zrabowanej przez nazistów sztuki. Władze niemieckie muszą wykazać taką determinację jak w sprawie odszkodowań dla robotników przymusowych - powiedziała szefowa biura AJC Deidre Berger.

Służby celne wpadły na trop kolekcji obrazów przypadkiem, znajdując trzy lata temu u Gurlitta podczas rutynowej kontroli w pociągu relacji Szwajcaria-Niemcy dużą sumę pieniędzy niewiadomego pochodzenia. Niepracujący i nieotrzymujący emerytury mężczyzna utrzymywał się z wyprzedaży zbiorów na aukcjach.
http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2013-11-17, 17:30   

Gurlitt nie chce oddać kolekcji dzieł sztuki

Cor­ne­lius Gur­litt - wła­ści­ciel uni­kal­nej ko­lek­cji dzieł sztu­ki, wśród któ­rych znaj­du­ją się przed­mio­ty za­gra­bio­ne przez wła­dze III Rze­szy - za­po­wie­dział w roz­mo­wie z ty­go­dni­kiem "Der Spie­gel", że do­bro­wol­nie nie zwró­ci żad­ne­go ob­ra­zu.
- Dobrowolnie niczego nie oddam - powiedział 80-letni mieszkaniec Monachium. Zapewnił, że kolekcja ponad 1400 obrazów, zabezpieczona przez policję w jego mieszkaniu, została nabyta przez jego ojca zgodnie z prawem.
- Wymiar sprawiedliwości i opinia publiczna przedstawiają wszystko w sposób nieprawdziwy - podkreślił Gurlitt. Jak zaznaczył, dowody przekazane przez niego prokuraturze oczyszczają go z wszelkich podejrzeń. Przeciwko niemu toczy się obecnie postępowanie karnoskarbowe.

Gurlitt powiedział "Spieglowi", że odziedziczona po ojcu kolekcja była "treścią jego życia". "Niczego tak nie kochałem, jak moje obrazy" - wtrącił podczas wywiadu. Ustosunkowując się do konfiskaty kolekcji przez władze, powiedział: "Mogli poczekać, aż umrę".

Tygodnik "Focus" ujawnił dwa tygodnie temu, że Gurlitt ukrywał w swoim mieszkaniu unikalną kolekcję 1406 obrazów, zawierającą nieznane prace twórców modernizmu klasycznego, a także dzieła pochodzące z wcześniejszych epok. Były wśród nich dzieła Picassa, Chagalla, Noldego, Mackego, Matisse'a, Liebermanna i Dixa o wartości oszacowanej przez media na 1 miliard euro. Jak się okazało, władze Bawarii zabezpieczyły obrazy w lutym 2012 roku, przez ponad półtora roku utrzymując ten fakt w tajemnicy.

Cornelius Gurlitt odziedziczył zbiory po swoim ojcu, historyku sztuki Hildebrandzie Gurlitcie, który na polecenie władz III Rzeszy sprzedawał za granicę dzieła uznane przez nazistów za przejaw sztuki "zdegenerowanej i narodowo obcej", usunięte jako szkodliwe z muzeów lub skonfiskowane czy też odkupione po zaniżonej cenie od prawowitych właścicieli, w większości prześladowanych przez nazistów Żydów.

Hildebrand Gurlitt został po wojnie zatrzymany przez Amerykanów, jednak udało mu się przekonać władze okupacyjne, że był ofiarą prześladowań. Amerykanie zwrócili mu zarekwirowane dzieła sztuki.

Badająca pochodzenie kolekcji historyk sztuki Meike Hoffmann twierdzi, że składa się ona głównie z dzieł zrabowanych przez nazistów po dojściu Hitlera do władzy, są w niej jednak także obrazy innego pochodzenia. Eksperci uważają, że zakwestionowanie praw własności Corneliusa Gurlitta do obrazów będzie procesem skomplikowanym. Konsulat RP w Monachium uważa, że niektóre obrazy mogą pochodzić z polskich zbiorów.

Jak twierdzi "Focus", przedstawiciele urzędu kanclerskiego oraz bawarskiego wymiaru sprawiedliwości chcą nakłonić Gurlitta do dobrowolnego oddania władzom obrazów, z których 590 uważanych jest za pochodzące z rabunku, w zamian za zawieszenie śledztwa.

(żg)
http://wiadomosci.onet.pl...el-sztuki/01rd5
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2013-11-18, 06:03   

Niemiecki historyk: Niemcy powinni oddać wszystko, co było zagrabione

Je­że­li wśród dzieł nie­daw­no od­kry­te­go zbio­ru w Mo­na­chium są ob­ra­zy zra­bio­wa­ne w Pol­sce to po­win­ne one jak naj­szyb­ciej zo­stać zwró­co­ne - uważa hi­sto­ryk prof. Klaus Zie­mer*
Róża Romaniec: Polska dyplomacja złożyła wniosek o udostępnienie listy dzieł sztuki niedawno odkrytych w Monachium. MSZ uważa, że mogą się na niej znajdować także dzieła z polskich zbiorów zagrabione podczas II wojny światowej. Czy takie przypuszczenie jest w przypadku tego zbioru uzasadnione i prawdopodobne?
Klaus Ziemer: Owszem, jest jak najbardziej uzasadnione. Wszyscy chcą wiedzieć, o jakie dzieła chodzi. Nie rozumiem, dlaczego to odkrycie tak długo pozostawało w tajemnicy. Niemcy powinny z własnej strony od początku dbać o możliwie dużą przejrzystość, a nie sprawiać wrażenie, że coś się próbuje zatuszować.

RR: Teraz zaczyna się jednak publikować zdjęcia dzieł. Najwyraźniej pod presją. Jak Pan uważa, z czyjej strony?

KZ: Myślę, że presja jest ogromna. Zarówno wewnątrz kraju, jak i z zagranicy. Odpowiednie urzędy powinny były już dawno powiadomić opinię publiczną o odkryciu i opublikować dzieła.

RR: Jak prawdopodobne jest, że znajdują się tam również obrazy i dzieła, do których prawa ma Polska lub polscy obywatele?

KZ: Na razie wiemy, iż w monachijskich zbiorach są dzieła z Francji. O tym, że mogłyby tam być także polskie, nic nie słyszałem. Ale nie można tego wykluczyć. W czasie II wojny światowej doszło w Polsce do rabunku sztuki w tak ogromnym wymiarze, iż Niemcy powinny czuć się zobowiązane oddać wszystko, co było zagrabione i się tylko odnajdzie.

RR: Czy to może dotyczyć także dzieł, które wywieziono w 1937 roku w ramach akcji zbierania tzw. "sztuki zwyrodniałej" do Monachium? Miały tam m.in. trafić zbiory z muzeów z wtedy jeszcze niemieckich miast - Breslau (Wrocław), Beuthen (Bytom) oraz ze Szczecina. Wśród handlarzy, którzy byli upoważnieni do sprzedaży tych dzieł był również ojciec Corneliusa Gurlitta, u którego odkryto teraz te zbiory. Czy sądzi Pan, że Niemcy oddaliby te dzieła do dziś polskich miast, z których one pochodzą?

KZ: Nie sądzę, bo należy rozróżniać między pojęciem "sztuki zwyrodniałej" a "grabieżą sztuki". Jeżeli do 1945 roku niemieckie muzea, np. te w ówczesnym Wrocławiu czy Szczecinie, przekazały część zbiorów jako tzw. "zwyrodniałą sztukę" do Monachium, gdzie one pozostały, to może być to traktowane jako wewnętrzna sprawa Niemiec. Dlatego moim zdaniem gdyby strona polska wystąpiła o wydanie takich dzieł, to Niemcy mogłyby odmówić. Z pewnością argumentowaliby podobnie, jak Polacy argumentują w sprawie "Berlinki". Niemcy wywieźli wiele dzieł z zachodu na wschód, by je chronić przed zniszczeniem, gdzie już pozostały. Obydwa kraje są zgodne, iż nie chodzi o grabież, bo Niemcy sami wywieźli te dzieła na Sląsk.

W przypadku dzieł wywiezionych z niemieckiego Wrocławia do Monachium można więc się posłużyć podobną argumentacją. Zresztą jeden z tych obrazów, które wtedy wywieziono ze szczecińskiego muzeum wisi dziś w muzeum w Greifswadzie i najwyraźniej nikomu to nie przeszkadza. Ale na razie nie wiemy jeszcze, jakie dzieła naprawdę znajdują się w Monachium i czy są tam również dzieła zagrabione z polskich muzeów lub od polskich obywateli. Powinniśmy poczekać, aż ta sprawa się wyjaśni.

RR: Jak polityczna jest ta dyskusja? W Niemczech temat tych zbiorów staje się już nawet przedmiotem rozmów koalicyjnych. Ma to jakieś znaczenie dla relacji polsko-niemieckich?

KZ: To jest zarówno bardzo wrażliwy, jak i bardzo trudny temat, bo dotyka bolesnej przeszłości. Pokazuje, że 60 lat po zakończeniu wojny nadal jesteśmy z nią konfrontowani. Również dlatego jest ważne, aby możliwie gruntownie to wyjaśnić.

RR: Oczekuje Pan jeszcze dalszych "odkryć" jak to w Monachium?

KZ: Jest to dość prawdopodobne. Wszędzie grabiono sztukę na dużą skalę. W przypadku Polski sytuacja jest o tyle trudna, że wiele zostało celowo zniszczone i często do końca nie wiadomo, co naprawdę ocalało, a co skradziono. Dochodziło również do makabrycznych sytuacji, gdzie złodzieje inwentaryzowali grabione dzieła, jak np. w Krakowie. To jest naprawdę bardzo złożony problem.

Niedawno czytałem o austriackiej kopalni, w której 1942/43 zdeponowano ok. cztery tysiące obrazów i do dziś nie wiadomo, dokąd trafiły. Dlatego zakładam, że to nie koniec odkryć zbiorów sztuki. Z prawnego punktu widzenia to jednak szara strefa. Niemcy zobowiązały się wprawdzie do zwrócenia zagrabionych dzieł, ale nie jest to zobowiązanie wiążące prawnie, a jedynie moralnie.

RR: Dziękuję za rozmowę.

rozmawiała Róża Romaniec

*Prof. dr hab. Klaus Ziemer (ur. 1946), niemiecki politolog i historyk, w latach 1998-2008 dyrektor Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie; wykłada m. in. na uniwersytecie im. kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

http://wiadomosci.onet.pl...agrabione/dkz07
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2013-11-25, 05:37   

W Breslau też rabowali obrazy. Odnalazły się w Niemczech
Informacja o odnalezieniu w monachijskim mieszkaniu Corneliusa Gurlitta ponad 1,4 tys. dzieł sztuki, które przez długi czas uchodziły za zaginione, zelektryzowała opinię publiczną. Są wśród nich dzieła z Breslau.
Obrazy i grafiki zgromadzone przez ojca Corneliusa, znanego marszanda Hildebranda Gurlitta, najprawdopodobniej w dużej mierze pochodzą z zagrabionych żydowskich kolekcji, ponieważ wiadomo, że Gurlitt współpracował z władzami nazistowskimi.

Pod naciskiem specjalistów z całego świata lokalne władze, które początkowo odmawiały publikacji odnalezionych obiektów, zdecydowały się na ich powolne odtajnianie. Pierwszych 25 dzieł zostało upublicznionych za pośrednictwem witryny lostart.de. Trzy spośród nich należały przed wojną do wrocławskich kolekcjonerów dzieł sztuki.
Dwie prace pochodziły ze zbioru prawnika Ismara Littmanna, co nie powinno być dużym zaskoczeniem. Jak dotąd bowiem nie odnaleziono większości prac z jego ogromnej kolekcji, liczącej ponad 6 tys. dzieł, skonfiskowanej przez nazistów po samobójczej śmierci Littmanna w 1934 roku.

W posiadaniu Gurlitta znajdowały się dwie akwarele Ottona Dixa, obie sygnowane i datowane na 1922 rok. Pierwsza z nich przedstawia damę siedzącą w teatralnej loży, druga kobietę w gorsecie z pejczem w dłoni. Prace te były uznawane przez nazistów za przykłady sztuki zdegenerowanej (Entartete Kunst), którą napiętnowano na propagandowej wystawie w Monachium w 1937 roku.

Na tej samej wystawie zostało zaprezentowane także inne płótno ze zbioru Littmanna, które przeszło później przez ręce Hildebranda Gurlitta, "Popiersia dwóch nagich kobiet" pędzla Ottona Muellera. Ten obraz w 1999 roku został zwrócony spadkobiercom wrocławskiego kolekcjonera na podstawie ustaleń konferencji waszyngtońskiej.

Jak twierdzi dr Meike Hoffmann, specjalistka od Entartete Kunst zajmująca się zbiorem Gurlitta, w jego posiadaniu mogło się znaleźć przynajmniej 300 prac zaliczanych przez nazistów do tej kategorii. Tym większe są więc szanse, że światło dzienne ujrzą kolejne dzieła sztuki ze zbioru Littmanna.

Trzecie ze wspomnianych dzieł sztuki było dobrze znane już przed wojną. Mowa o płótnie Maxa Liebermanna "Dwóch jeźdźców na plaży" z 1901 roku. Należało ono do żydowskiego przedsiębiorcy z Breslau Davida Friedmanna, który mieszkał w okazałej willi przy alei Jaworowej 27. Nabyty w słynnej berlińskiej galerii Paula Cassirera obraz zdobił pokój, w którym Friedmann grywał w karty ze swoimi gośćmi, o czym wspominali jego spadkobiercy. Oprócz tego płótna willę zdobiły m.in. prace Pissarra i Courbeta, zbiór porcelany oraz zabytkowe meble.

Tysiące marek, miliony euro

Jak potwierdzają przechowywane we wrocławskim Archiwum Państwowym dokumenty nazistowskich urzędów, na początku grudnia 1939 roku wartość kolekcji była szacowana na kilkadziesiąt tysięcy marek (sam obraz Liebermanna wyceniano na 10-15 tys. marek - dziś szacuje się jego wartość na milion euro). Jeszcze w tym samym roku kolekcja dzieł sztuki została skonfiskowana przez nazistów. David Friedmann zmarł w 1942 roku, a jego córka została zamordowana w obozie koncentracyjnym.

Obraz Liebermanna "Dwóch jeźdźców na plaży" musiał trafić w ręce Hildebranda Gurlitta w czasie wojny, bowiem w 1945 roku jako mienie wątpliwej proweniencji trafił do alianckiego Central Collecting Point, a już pięć lat później został zwrócony Gurlittowi wśród licznych innych dzieł.

Ciekawe jest, że rodzina Gurlitta nie utrzymywała w sekrecie posiadania płótna Liebermanna, mimo że jego pochodzenie z kolekcji Friedmanna było dobrze znane (m.in. dzięki przedwojennym wypożyczeniom na wystawy). Co więcej, w latach 1954 i 1960 ponownie wypożyczano ten obraz na organizowane wówczas wystawy, w katalogach których jako aktualny właściciel płótna figurowała rodzina Gurlitt. Mimo to reprezentująca spadkobierców Friedmanna berlińska kancelaria od ponad dwóch lat bezskutecznie poszukiwała tego dzieła, m.in. przez portal lostart.de.

Na początku 2012 roku kolekcja Gurlitta została skonfiskowana przez niemieckie władze. Informacja ta została upubliczniona dopiero na początku listopada 2013 roku, niemal dokładnie w 75. rocznicę nocy kryształowej. Początkowo odmówiono zaprezentowania odnalezionych dzieł szerokiej publiczności, chociaż jak stwierdził w wywiadzie dla austriackiej agencji informacyjnej APA Alfred Weidinger, wicedyrektor wiedeńskiego muzeum Österreichische Galerie Belvedere, istnienie zbioru Gurlitta nie było żadną tajemnicą.

Potwierdza to choćby fakt sprzedania przez Corneliusa Gurlitta w ciągu ostatnich lat przynajmniej kilku dzieł z kolekcji zgromadzonej przez jego ojca. Jednym z nich był gwasz Maxa Beckmanna "Poskramiający lwa" sprzedany za pośrednictwem kolońskiego domu aukcyjnego Lempertz jesienią 2011 roku. Po ujawnieniu jego pochodzenia z kolekcji żydowskiego marszanda i zbieracza Alfreda Flechtheima spadkobiercy tego ostatniego zawarli ugodę z aktualnym właścicielem.

"Niczego dobrowolnie nie oddam"

Pod presją opinii publicznej rząd Niemiec ogłosił 14 listopada, że powołano specjalną grupę ekspertów do przebadania losów dzieł zgromadzonych przez Gurlitta. Wkrótce ma zostać zaprezentowanych kolejnych 590 obrazów i grafik, które najprawdopodobniej zostały zagrabione przez nazistów. Wciąż otwarta pozostaje jednak kwestia zwrotu dzieł, które odebrano żydowskim właścicielom w latach 30. i 40. ubiegłego wieku. Prawa ich właścicieli uległy przedawnieniu, ale zagraniczne naciski zmuszają władze niemieckie do zajęcia jednoznacznego stanowiska w tej sprawie.

Bawarski minister sprawiedliwości Winfried Bausback złożył Corneliusowi Gurlittowi propozycję umorzenia dochodzenia w kwestii jego oszustw podatkowych w zamian za zwrot dzieł pochodzących z nazistowskiego rabunku. Jednak słowa Gurlitta: "Niczego dobrowolnie nie oddam", wypowiedziane w wywiadzie dla tygodnika "Der Spiegel", wskazują, że ugoda ta nie dojdzie do skutku.

W tej sytuacji do odzyskania dzieł konieczna będzie zmiana przepisów prawnych. Jak słusznie przypomina ekspert od rynku sztuki Stefan Koldehoff, już w 2004 roku Bundesrat debatował nad uznaniem rabunku sztuki przez nazistów za zbrodnię, która nie ulega przedawnieniu (według obowiązujących obecnie w Niemczech przepisów okres przedawnienia w podobnych sprawach wynosi 30 lat). Wówczas nie podjęto żadnych wiążących decyzji, ale dziś naciski z całego świata dają nadzieję na poprawę sytuacji.

Zmiany legislacyjne mogą zabrać więcej czasu, ale nieuniknione wydaje się upublicznienie zawartości zbioru Gurlitta, w którym z wielkim prawdopodobieństwem odnajdą się kolejne wartościowe dzieła z dawnych wrocławskich kolekcji.

* Dr Magdalena Palica - historyk sztuki i niezależna badaczka zajmująca się historią kolekcjonerstwa oraz badaniami proweniencyjnymi. Autorka książki "Od Delacroix do van Gogha. Żydowskie kolekcje sztuki w dawnym Wrocławiu" (Atut, Wrocław 2010) i koordynatorka internetowego projektu poświęconemu kolekcjonerstwu dzieł sztuki na Śląsku do 1945 roku "Śląskie kolekcje sztuki" (www.slaskiekolekcje.eu)
http://wiadomosci.gazeta...._Niemczech.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2014-01-08, 19:50   

Egipska policja przejęła wielką kolekcję skradzionych archeologicznych skarbów

Egipska policja zarekwirowała w Kairze ponad 1500 artefaktów skradzionych ze stanowisk archeologicznych - informuje serwis internetowy Ahram Online.

Jak poinformowało Ministerstwo Starożytności Egiptu, w wyniku akcji policyjnej przeprowadzonej w ostatni poniedziałek i przeszukania prywatnego domu w Zawiyat Abu Musallem na przedmieściach Kairu, zarekwirowano 1524 skradzione wcześniej starożytne artefakty.

Według Mohameda Ibrahima, ministra starożytności Egiptu, wszystkie odzyskane przedmioty mają wielką wartość archeologiczną i zostały skradzione ze stanowisk archeologicznych w wyniku nielegalnych wykopalisk lub podczas grabieżczych napadów na egipskie magazyny antyków.

Wśród odnalezionych przez policję artefaktów z różnych okresów dziejów starożytnego Egiptu znajdują się posągi, amulety, a nawet kamienne fałszywe drzwi wykonane z wapienia, tzw. ślepe wrota, pochodzące z różnych starożytnych grobowców i symbolizujące wejście do świata pozagrobowego.

Zdaniem Ibrahima, wielka różnorodność antyków zgromadzonych przez przestępców wskazuje, że artefakty pochodzą z różnych miejsc i stanowisk archeologicznych.(PAP)
http://nauka.money.pl/art...,0,1454701.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2014-04-15, 17:11   

W Bułgarii przechwycono skarb z III tysiąclecia p.n.e.

Państwowa Agencja Bezpieczeństwa Narodowego Bułgarii (DANS) poinformowała w poniedziałek o przechwyceniu bezcennych przedmiotów ze złota pochodzących z III tysiąclecia p.n.e. Skonfiskowany przemytnikom skarb trafił już do Narodowego Muzeum Historii w Sofii.

"Te zdumiewające złote artefakty są starsze o 1500 lat od wojny trojańskiej i 2500 lat od wszystkich znanych nam skarbów trackich" - powiedział na konferencji prasowej dyrektor muzeum Bożidar Dimitrow.

Wśród bezcennych przedmiotów są trzy złote naszyjniki noszone przez kobiety o wysokim statusie społecznym. Według Dimitrowa artefakty pochodzą najprawdopodobniej z obszarów dzisiejszej środkowej Bułgarii, a ich odtworzenie jest praktycznie niewykonalne.

"Takie rzeczy nie mają ustalonej ceny, bo to nie supermarket" - powiedział Dimitrow. Według niego złote przedmioty mogłyby kosztować na rynku kilka milionów euro.

Skarby odzyskano podczas trwającej nadal operacji przeciwko przemytnikom i z tego względu przedstawiciele DANS odmówili podania szczegółów.

Nielegalne poszukiwania skarbów w celu ich sprzedaży za granicą jest w Bułgarii rozpowszechnione. Minister kultury Petyr Stojanowicz powiedział, że rozważane jest powołanie specjalistycznej jednostki policyjnej do walki z nielegalnym handlem dziełami sztuki i starożytnościami z wykopalisk. (PAP)
http://nauka.money.pl/art...,0,1515959.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2016-06-08, 10:54   

Kierowca ambasady zatrzymany na przemycie zabytków w Izraelu

Palestyński kierowca ambasady Norwegii w Izraelu został zatrzymany podczas próby przemytu ponad 10 kilogramów starożytnych zabytków na przejściu granicznym z Jordanią.

Do zatrzymania doszło na przejściu Allenby, gdy kierowca służbowego mercedesa wjechał na terytorium Izraela (Autonomia Palestyńska - Zachodni Brzeg) z Jordanii. Zabytki - ponad 10 kilogramów greckich, rzymskich oraz herodiańskich monet, ozdób, figurkek itp., były ukryte pod tapicerką pojazdu. Ich wartośc jest nieznana, ale została określona jako "bardzo wysoka". Samochód podlegał ochronie dyplomatycznej dlatego ambasada Norwegii musiała wydać specjalne pozwolenie na jego przeszukanie. Służby celne potwierdziły, że działały na podstawie "konkretnych informacji". Kierowca, mieszkaniec Autonomii Palestyńskiej, został czasowo zwolniony za kaucją.

(Times of Israel, Infotip)
http://www.poszukiwacze.o...owany-w-izraelu
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6103
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2017-05-09, 18:48   Przemyt wartościowej kolekcji.

Przemyt wartościowej kolekcji. Skąd pochodzą monety i gdzie miały trafić?

680 rosyjskich monet z 2. połowy XVIII w. znaleźli funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Połowiec w kierowanym przez Białorusina volkswagenie.

Funkcjonariusze podlaskiej Służby Celno-Skarbowej podczas szczegółowego kontrolowania osobowego volkswagena, za którego kierownicą siedział 43-letni Białorusin, ujawnili skrytki w nadkolach i podłodze bagażnika pojazdu.

Na jaw wyszło, że w ich wnętrzu znajdują się pudełka wypełnione monetami o nominale 5 kopiejek. Łącznie mundurowi znaleźli 680 rosyjskich monet z 2. połowy XVIII w.

- Początkowo mężczyzna twierdził, że nic nie wie o ukrytym w jego samochodzie numizmatycznym skarbie, jednakże później przyznał się do przemytu kolekcji. Funkcjonariusze wszczęli przeciwko mężczyźnie sprawę karną skarbową, rekwirując wykryte monety. Aktualnie trwają ustalenia, skąd pochodziły zatrzymane numizmaty i gdzie faktycznie miały trafić - relacjonuje mł. asp. Maciej Czarnecki z zespołu prasowego Izby Administracji Skarbowej w Białymstoku.

Wstępna opinia ekspertów z zakresu archeologii i numizmatyki wykazała, że zatrzymane przez funkcjonariuszy z Połowiec monety ze stemplem Katarzyny II to zabytkowe przedmioty kolekcjonerskie mające dużą wartość historyczną.

W zależności od rocznika, miejsca emisji i stanu zachowania ich cena rynkowa waha się od kilkudziesięciu do kilkuset zł. Pojedyncze, najlepiej zachowane egzemplarze wyceniane były nawet na ponad 2 tys. złotych.

http://www.bialystokonlin...98949,14,1.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Odpowiedz do tematu
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

  
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template BreatheFX modified by Falcone
Design by: Infected-FX