Forum THESAURUS Strona Główna Zaloguj Rejestracja FAQ Użytkownicy Szukaj
 Główna •  Gazeta •  Sklep •  Forum •  Galeria •  Czat •  Kontakt •  Statystyki •  Download
 Ogłoszenie 

Zapraszamy na oficjalną stronę Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej PHEC THESAURUS - kliknij na link poniżej.

Klub PHEC THESAURUS

kliknij na link powyżej

ZAPISY DO KLUBU PHEC THESAURUS

kliknij na link powyżej


Poprzedni temat «» Następny temat
 
Edgar Mitchell - astronauta, który wiedział za dużo
Autor Wiadomość
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6058
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2016-02-11, 07:58   Edgar Mitchell - astronauta, który wiedział za dużo

Edgar Mitchell - astronauta, który wiedział za dużo
Zmarł dr Edgar Mitchell - szósty astronauta na Księżycu, mason, a przede wszystkim człowiek, który otwarcie przyznawał, że obcy odwiedzają Ziemię, ale rządzący ukrywają to przed obywatelami. Zasłynął także eksperymentem z telepatią na pokładzie Apollo 14 oraz deklaracją, iż podróż w kosmos wywołała u niego "duchową rewolucję"…
4 lutego w szpitalu w West Palm Beach zmarł w wieku 85 lat Edgar Mitchell - były astronauta, członek załogi Apollo 14 i szósty człowiek, który postawił stopę na Księżycu, spędzając tam aż 33 godziny. W późniejszych latach zasłynął jako badacz zjawisk paranormalnych oraz działacz na rzecz ujawnienia prawdy o UFO i obecności kosmitów na Ziemi. Przyznawał, że od znajomych z Sił Powietrznych i NASA dowiedział się, że obca rasa z kosmosu regularnie odwiedza naszą planetę, ale robi się wszystko, by ukryć ten fakt przed ludźmi.
Z rancza w kosmos

Mitchell urodził się 17 września 1930 r. w Hereford w Teksasie, skąd jego rodzina w czasach wielkiego kryzysu przeniosła się do Artesii (Nowy Meksyk) sąsiadującej z Roswell, które jest dziś mekką dla ufologów i zwolenników teorii spisku. To tam w 1947 r. miał rozbić się "latający talerz" pilotowany przez humanoidalną załogę. Miejsce katastrofy potajemnie uprzątnięto, ale w przypływie emocji dowódca lokalnej bazy wojskowej nakazał wydanie oświadczenia o znalezieniu "latającego spodka", z czego potem szybko się wycofano.

Trudno powiedzieć, czy legenda Roswell miała jakiś wpływ na ukształtowanie się poglądów przyszłego astronauty. Przez dekady o zdarzeniu z 1947 r. nie mówiono, a temat znalazł się ponownie "na świeczniku" dopiero w latach 80. Dla Mitchella prawdziwym umysłowym przełomem był lot w kosmos. Jednak nim został astronautą, ukończył ogólniak w Artesii i rozpoczął studia z organizacji rynku na Carnegie Institute of Technology w Pittsburghu. Ekonomia nie była jego powołaniem. Nauczywszy się pilotażu już jako nastolatek, ten syn ranczerów w 1953 r. wstąpił do Marynarki Wojennej USA, gdzie dalej kształcił się w zakresie aeronautyki i astronautyki, czego kulminacją była obrona doktoratu na prestiżowym Massachusetts Institute of Technology w 1964 r.
Równocześnie Mitchell odbywał służbę wojskową m.in. w bazie na Okinawie i na lotniskowcach. Był też pilotem testowym. Do korpusu astronautów dołączył w 1966 r. W 1970, na rok przed lotem w kosmos, został uhonorowany najwyższym amerykańskim odznaczeniem cywilnym - Medalem Wolności.

Na Księżyc Mitchell poleciał 31 stycznia 1971 w ramach misji Apollo 14 jako pilot modułu księżycowego Antares. Na powierzchni satelity Ziemi spędził ponad 33 godziny (w tym 9 godzin na otwartej przestrzeni, z dala od modułu), zbierając próbki księżycowych skał i gleby oraz testując sprzęt. Jego partnerem był Alan Shepard (zm. 1998), który zasłynął tym, że na lunarnym gruncie próbował grać w golfa.

Misja Apollo 14 się powiodła, ale kiedy moduł Kitty Hawk (pilotowany przez trzeciego członka załogi, Stuarta Roosę, zm. 1994) wracał na Ziemię, z Mitchellem stało się coś dziwnego.

Duchowa transformacja

Pisał, że było to jak odblokowanie jakiegoś kanału w jego mózgu - nagłe zrozumienie swojego miejsca w kosmosie, przy jednoczesnym otwarciu się na palące problemy planety. Poczuł, że rasa ludzka zmierza w złą stronę, a wszystkiemu winni są nieudolni i nie myślący o przyszłości Ziemi politycy. Mitchell nazywał to doznanie "epifanią" - olśnieniem albo doświadczeniem "samadhi" - zyskaniem samoświadomości.

"Miałem odczucie, że istnieje w kosmosie coś, czego nie rozumiem, mimo że wiedziałem o tym, jak formują się galaktyki, skąd biorą się gwiazdy, pierwiastki i tak dalej. Poczułem się częścią tego wszystkiego. (…) To było realne, abstrakcyjne doznanie, które ukształtowało moje życie na kolejne 30 lat. Musiałem dowiedzieć się, jaka część mózgu za to odpowiadała. Wróciłem więc na Ziemię i zająłem się badaniem tradycji mistycznych" - mówił w wywiadzie z początku wieku.

Choć NASA planowała wysłanie Mitchella na kolejną wyprawę, w 1972 r. przeszedł on na emeryturę. Od tamtego czasu związał się z badaniami nad "zjawiskami z pogranicza". Co ciekawe, pierwsze eksperymenty nad nimi przeprowadził jeszcze podczas misji Apollo 14, kiedy próbował telepatycznie skontaktować się z odbiorcami na Ziemi.

Eksperymenty polegały na próbie przesłania przez astronautę wybranego losowo zestawu cyfr do naziemnych odbiorców. Problemem okazało się zsynchronizowanie przekazu. NASA nie mieszała się jednak do jego zainteresowań. Poważniej w badania na polu parapsychologii Mitchell zaangażował się po przejściu w stan spoczynku. Szczególnie zaintrygował go izraelski ekstrasens i showman Uri Geller (ur. 1946) znany z demonstracji telekinezy, telepatii i innych niesamowitych zdolności. Podczas jednego z wywiadów Mitchell przyznał nawet, że był naocznym świadkiem tzw. aportu - czyli "teleportacji" należącego do niego drobiazgu, który z niewyjaśnionych przyczyn znalazł się u Gellera.

W 1973 r. były astronauta został jednym z założycieli Instytutu Nauk Noetycznych (Institute of Noetic Sciences) poświęconego badaniom nad świadomością i zjawiskami, których nie sposób zgłębiać przy pomocy konwencjonalnej nauki. Instytut działa nadal, zajmując się takimi zagadnieniami jak doświadczenia z pogranicza śmierci, telepatia czy uzdrawianie (sam Mitchell twierdził, że został uzdrowiony z nowotworu przez młodego healera).

Mitchell dał się też poznać jako mason oraz pisarz. W swoich dziełach zwracał uwagę na rozdźwięk między naukowym materializmem a duchowością i metafizyką. Stał jednak na stanowisku, że najnowsze odkrycia w fizyce czy neurologii pozwolą pewnego dnia połączyć sfery materii i ducha. Wiązać się to będzie z głębszym zrozumieniem natury rzeczywistości, która jest według niego "czymś więcej" niż przyjmuje obecny paradygmat.
"Oni" są tu od dawna

W ostatnich dekadach życia Mitchell stał się aktywistą ufologicznym. Choć przyznawał, że nigdy nie widział "latającego talerza", obracając się w kręgach wojskowo-naukowych podpytywał kolegów po fachu o UFO. Według amerykańskich władz zjawisko to nie istniało (co potwierdzały kolejne komisje wojskowe powołane do jego zbadania), ale z bliska problem wyglądał na głębszy i delikatniejszy. Tak delikatny, że obywatelom nie mówiło się i nie mówi prawdy na ten temat.

O rewelacjach Mitchella odnośnie UFO zrobiło się głośno w latach 90., a jego wypowiedzi odbijały się echem w mediach. Zakładano, że skoro mówi o tym ktoś, kto był w kosmosie i ma "wtyki" w NASA, z pewnością coś jest na rzeczy. Były astronauta dodawał, że informacje czerpał od wysoko postawionych znajomych, których personaliów, w obawie o ich spokój i bezpieczeństwo, nie mógł jednak ujawniać.

Na poglądy Mitchella w kwestii UFO składało się kilka twierdzeń. Po pierwsze, uznawał on, że rządy dysponują już wystarczającymi dowodami na to, że człowiek nie jest jedyną inteligentną istotą w kosmosie. Po drugie, niektóre niezidentyfikowane obiekty latające pochodzą z innych planet, a istoty, które nimi podróżują odwiedzają Ziemię od tysięcy lat. Po trzecie, Mitchell twierdził wprost, że amerykański rząd o tym wszystkim wie, ale nie ujawnia prawdy obywatelom. Informacje na ten temat są bardzo pilnie strzeżone i nawet na szczytach władzy nie wszyscy mają do nich dostęp.

Mitchell mówił też, że katastrofa w Roswell to prawda, powołując się na potwierdzenie, które usłyszał od anonimowego pracownika Pentagonu.

"Tak, doszło już do wizyt obcych. Doszło też do katastrofy ich statku. Zebrano materiał i ciała. Inżynierowie byli też w stanie skopiować stamtąd pewne rozwiązania techniczne i odtworzyć niektóre komponenty. Istnieje też grupa, może związana z rządem, a może nie, która ukrywa informacje na ten temat" - pisał w swej książce "The Way of the Explorer" (1996).

NASA odcinała się jednak od jego rewelacji, które były zbyt kontrowersyjne nawet dla niektórych badaczy UFO. Nick Pope - ufolog i były pracownik brytyjskiego MON, w którym zajmował się on aktywnością UFO nad Zjednoczonym Królestwem, twierdził, że choć słowa Mitchella mają pewną wartość, fakt, iż nie precyzuje on źródeł tych informacji sprawia, że zawsze będą traktowane jako sensacja, a nie materiał dowodowy.

Mitchell wyjaśniał, że nie mógł wszystkiego ujawnić, gdyż jego informatorzy mogliby zostać oskarżeni o naruszenie tajemnicy państwowej. Czy oznacza to jednak, że prawda o UFO jest tak trudna i straszna, że rządy i armie różnych państw świata musiały wprowadzić w tej kwestii "embargo na informację"?

- Nie znam powodu takiego postępowania. Może to strach przed przyznaniem, że nie jesteśmy najlepsi na tej planecie. (…) Nie ma wątpliwości, że zostaliśmy odwiedzeni i że "oni" już tu są. Najlepszym wyjaśnieniem kontroli informacji są chyba… pieniądze. Rządy i wpływowi ludzie mogą czerpać z technologii obcych dla własnego zysku. Chcą zachować wszystko dla siebie. A szczególnie może ich interesować to, jak uciec z tej planety - mówił Mitchell, dodając, że nie chce zabierać tych rewelacji do grobu, ponieważ mają one kluczowe znaczenie dla ludzkości.

http://strefatajemnic.one...-za-duzo/w242ef
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
 Autor postu otrzymał 2 piw(a)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 2 piw(a):
Van Worden, wes66
dingi26 

Dołączył: 18 Kwi 2016
Posty: 3
Wysłany: 2016-04-19, 22:01   

Coś w tym jest i chyba rzeczywiście nie jesteśmy sami we wszechświecie.

http://markop.biz.pl/
Ostatnio zmieniony przez dingi26 2016-08-03, 20:35, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
GrzegorzB 


Dołączył: 05 Lut 2009
Posty: 3485
Otrzymał 9 piw(a)
Skąd: Product of Poland
Wysłany: 2016-04-20, 18:16   

Okazuje się, że wystarczy urodzić się w Teksasie żeby mieć coś nie teges z główką :lol:
_________________
Nieodpłatne wsparcie intelektualne dla prawdopodobnie wiodących polskich producentów wykrywaczy.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
hironim611 

Dołączył: 10 Wrz 2016
Posty: 3
Wysłany: 2016-09-11, 14:54   

Na pewno na tej planecie najlepsi nie jesteśmy:)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
pilott 

Dołączył: 07 Paź 2016
Posty: 4
Wysłany: 2016-10-10, 22:04   

O matko ile ludzi tyle teorii.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
miminka 

Dołączył: 13 Sie 2016
Posty: 4
Wysłany: 2016-12-03, 23:46   

Kosmici atakują.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
SirMarcin 
W nocy wszystkie koty są czarne.


Wiek: 41
Dołączył: 28 Lut 2017
Posty: 56
Piwa: 4/6
Skąd: Glasgow
Wysłany: 2017-03-03, 22:51   obcy

matematycznie jest to niemozliwe bysmy byli sami we wszechswiecie. kiedys ludzie mysleli ze ziemia jest płaska. tak jest dzis z obcymi. ludzie w to nie wierzą bo albo boja sie być wysmiani lub maja mózgi wyprane przez tv. ja wierze.
_________________
Bądź wytrwały i bez przerwy potrząsaj drzewem, a zawsze z niego coś spadnie....
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Odpowiedz do tematu
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

  
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template BreatheFX modified by Falcone
Design by: Infected-FX